Niedziela dniem domowego spa + jak zrobić pedicure w domu

Każda z nas od czasu do czasu wpada na pomysł zrobienia sobie domowego spa. Może spa to dość duże słowo, bo (przynajmniej u mnie) nie ma świeczek ani relaksacyjnej muzyki, ale też jest przyjemnie :) W moim przypadku dniem spa jest zazwyczaj niedziela. 



Dzień spa zaczęłam od nałożenia na włosy oleju z pachnotki - jest to mój pierwszy eksperyment z tym olejem na włosach, mam nadzieję, że będzie udany. Olej na włosach potrzymam do ok. 17.

Następnie wykonałam peeling twarzy przy użyciu korundu. Jego recenzja pojawi się jutro lub pojutrze na blogu. Po spłukaniu nałożyłam na twarz maseczkę morską ze spiruliną z Biochemii Urody.

Potem przeszłam do wykonywaniu pedicure i na tym chciałabym się zatrzymać przez dłuższą chwilę. Wykonanie dobrego domowego pedicure jest problematyczne dla wielu kobiet, mnie też dłuższy czas zajęło dobranie odpowiednich kosmetyków i kolejności wykonywanych czynności.

Czego będziemy potrzebować?
- tarki do stóp,
- miski z ciepłą wodą,
- produktu zmiękczającego do wlania do wody (u mnie olejek z pachnotki, który zastąpił mi oliwkę Babydream, która wczoraj się skończyła : <)
- pilnika,
- cążków do paznokci,
- drewnianego patyczka do odsuwania skórek
- dobrego produktu ścierającego (u mnie peeling z nasion truskawki w połączeniu z olejkiem z pachnotki, który zastąpił oliwkę Babydream)
- ręcznika (może być papierowy)
- bardzo nawilżającego produktu (u mnie masło shea)
- bazowego lakieru pod lakier kolorowy
- lakieru w wybranym kolorze

Cały pedicure zaczynamy od dokładnego zmycia starego lakieru.

Potem przechodzimy do przygotowania dla siebie kąpieli stóp. Zawsze nalewam trochę cieplejszą wodę niż potrzeba, gdyż trochę zdąży ostygnąć podczas wykonywania kolejnego kroku. Tak więc do miski, do której nalałyśmy wody dodajemy kilka kropel olejku, może być to olejek zarówno eteryczny jak i zimnotłoczony. Możemy także zrobić sobie kąpiel ziołową w celu np. ograniczenia potliwości stóp.

Następnie jednak nie wkładamy stóp do miski, lecz zaczynamy od wypolerowania zrogowaciałych miejsc na stopach, tych, w którym naskórek jest zgrubiały, czyli zazwyczaj całe okolice pięty oraz podbicia stopy, dużego palca. Należy pamiętać, żeby unikać pocierania miejsc, gdzie skóra jest normalnej grubości, gdyż wtedy w tych miejscach skóra zacznie grubieć, a więc paradoksalnie zamiast sobie pomóc, zaszkodzimy. Nie należy także pocierać cały czas tego samego miejsca pod tym samym kątem, gdyż podrażnimy sobie skórę.

Po wypolerowaniu stóp wkładamy je do miski na około 10 minut.



Po tym czasie wyjmujemy stopy z miski, dokładnie je wycieramy i przechodzimy do przycięcia i przypiłowania paznokci. Należy pamiętać, żeby nie przesadzić z krótkością paznokci i żeby przycinać je na prosto - wtedy minimalizujemy ryzyko wrośnięcia płytki. Paznokcie u stóp tak samo jak u rąk piłujemy w jednym kierunku krótkimi pociągnięciami pilnika.
Następnie odsuwamy skórki. Radziłabym raczej unikać ich wycinania, ponieważ w ten sposób możemy zwiększyć ryzyko infekcji.

Przechodzimy do peelingu. W zależności od naszych upodobań, możemy użyć zarówno produktu przeznaczonego specjalnie do stóp lub niekoniecznie. Osobiście nie widzę różnicy w zapotrzebowaniu na ścieranie między peelingiem do stóp, a takim którego używam do ciała, więc używam tego samego (peeling z nasion truskawek).
lakier Vipera nr 127, baza pod lakier Essence

Kolejność następnych dwóch kroków jest dowolna.
Dziś zaczęłam od malowania paznokci, które poprzedzamy przetarciem ich wacikiem nasączonym odrobiną zmywacza do paznokci. Dlaczego? Ponieważ po kąpieli stóp na naszych paznokciach z pewnością została delikatna tłusta warstewka, a wiadomo, że na tłustych paznokciach lakier słabiej się trzyma.
Zawsze malując paznokcie, czy u rąk, czy u stóp, musimy pamiętać o nałożeniu bazy pod lakier, która zapobiegnie żółknięciu paznokcia i sprawi, że lakier dłużej będzie się trzymał.

Po pomalowaniu paznokci musimy poczekać dłuższy czas aż dokładnie wyschną - co najmniej 30 minut, po czym dokładnie je nawilżamy masłem czy kremem.


Jest to dość czasochłonne (wliczając czas schnięcia lakieru), ale myślę że raz na tydzień czy dwa można coś takiego stopom zafundować :).

W ramach dnia spa dziś w planach jeszcze malowanie paznokci i peeling całego ciała.

A czy Wy urządzacie sobie dnie spa? Czy macie jakieś dobre base coaty godne polecenia (mój się kończy)?

Pozdrawiam
Asia

1 komentarz: