Jak przygotować krem z kwasem migdałowym ze Zrób Sobie Kremu?

Chciałam Wam pokazać, w jaki sposób przygotowałam krem z kwasem migdałowym z gotowego zestawu, który zakupiłam w Zrób Sobie Kremie. Nie dokonałam tu niczego, co nie znajdowałoby się w sposobie przygotowania na stronie, jednak myślę, że wizualizacja tego procesu jest ciekawa i użyteczna. Zapraszam do oglądania fotorelacji :)


Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie zapomniała o zrobieniu bardzo ważnego zdjęcia, a więc zawartości zestawu ;)
Mogę jednak opisać skład kremu.

Faza A - olejowa
2 g emulgatora MGS
1 g monostearynianu glicerolu 
1.5 g alkoholu cetylowego
15 ml  maceratu z nagietka
- wszystkie składniki fazy A były w postaci stałej - płatków, kuleczek. No oczywiście oprócz maceratu.

Faza B - wodna
2 g kwasu migdałowego
1 g glukonolaktonu
1.5 ml mleczanu sodu
5 ml kwasu hialuronowego 1%
22 ml hydrolatu z róży 
5 ml wodorowęglanu sodu 
Jeśli chodzi o fazę B - część składników była w postaci proszku (kwas migdałowy, glukonolatkton, wodorowęglan sodu), reszta w postaci płynu.


Tak wyglądała faza olejowa po dodaniu wszystkich składników. Sekundę po zrobieniu zdjęcia poszła się rozpuszczać do łaźni wodnej.

Tu zapomniałam zrobić kolejne zdjęcie, a mianowicie wyglądu fazy B (oprócz wodorowęglanu sodu!) Tak więc uwaga! Wszyscy wyobrażają sobie przezroczysty płyn z wsypanym proszkiem :D On też powędrował do łaźni wodnej.
Po rozpuszczeniu wszystkich składników mierzymy pH roztworu. Naszym docelowym są okolice równego 4. Nasze pH było za wysokie, więc musimy dodać odrobinę wodorowęglanu sodu.

Dodajemy odrobinę.
Ponownie mierzymy pH. Widzimy, że papierek lakmusowy przybrał już barwę w miarę odpowiadającą 4.
Kiedy faza A jest już klarowna, wlewamy fazę A do fazy B od razu mieszając mikserkiem. 
Mieszamy mieszamy.
Powoli zaczyna gęstnieć.
Gdy jest już na tyle gęsty, że krem nie spada z mieszadełka, gdy je wyciągniemy, dodajemy konserwant. Ja użyłam FEOG-u. 

I mamy gotowy kremik! Mój wyszedł napuszony ;) Może przy mieszaniu za dużo bawiłam się mikserkiem i dostało się do niego za dużo powietrza... Ma teraz konsystencję takiego musu. Przyznam szczerze, że mnie to w sumie nie przeszkadza, nawet fajniej.

Kremik stosuję od niedzieli i co zauważyłam: na pewno będzie bardzo wydajny - wystarczy dosłownie ociupinka, żeby pokryć całą twarz oraz to, że od razu polepszył stan mojej skóry. Moje brodowe niespodzianki są mniej widoczne, skóra zaś jest rozjaśniona. 

Naprawdę wykonanie tego kremu nie było ani trudne, ani bardzo czasochłonne. Więcej czasu niż robienie samego kremu zajęło mi mycie i dezynfekowanie narzędzi oraz wyparzanie szklanek. 

Pozdrawiam serdecznie
Asia

13 komentarzy:

  1. Asiu, podzowiam Cię za to, że Ci się chce, ja jestem jefnak zbyt leniwa ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to przyjemność i super satysfakcja :)

      Usuń
  2. Ja też się nad nim zastanawiam :)))

    Trzeba dokupować jakieś składniki oddzielnie albo papierki lakmusowe???? :)))

    Można stosować go pod makijaż??? Jak się zachowuje??? :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedyne co trzeba zakupić to taki mikserek, bagietki, łyżeczki. Reszta jest w zestawie.
      Zapomniałam wspomnieć, że jest to krem na noc :) Dziś użyłam go na dzień, ale dopiero za chwilę wychodzę z domu, więc porządnie się wchłonął. Dziewczyny w komentarzach pod produktem na stronie ZSK pisały, że pod makijaż się nadaje, ale jak dla mnie jest na to za tłusty. Poza tym zawiera kwasy - trzeba by nałożyć jeszcze filtr na to i dopiero makijaż, a to już chyba trochę za dużo zabawy.

      Usuń
  3. O, ciekawie. Chciałabym kiedyś zrobić własny kremik.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię kosmetyki ze strony ZSK, ale ja sama jestem zbyt leniwa żeby zrobić swój własny krem ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :D Może kiedyś się zmobilizujesz, naprawdę warto :)

      Usuń
  5. czy dobrze nawilża? Czy zapycha? Chcę stosować Avene Triacneal i zastanawiam się czy taki krem na niego do za duzo.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurczę, robiłam ten krem według instrukcji. Mam wrażenie, że pH wyszło mi jednak bliżej 5. Za to przy mieszaniu jak już był prawie zimny nadal był super rzadki i spanikowałam i dodałam trochę gumy ksantanowej by zagęścić go trochę (czubatą końcówkę łyżeczki plastikowej-nie mogło być tego za dużo). No i zrobił się gęsty ale teraz ma taką dziwną konsystencję - smugi zostawia, które ewentualnie da się rozsmarować. To moje pierwsze podejście do robienia kremu i nie wiem jaką konsystencję powinny mieć samodzielnie kręcone kremy. Czytałam tylko, że się mogą gorzej wchłaniać. Guma ksantanowa może aż tak wpłynąć na rozsmarowywanie się kremu?
    Nałożyłam krem na twarz raz na noc i stwierdziłam, że na twarzy zrobił mi pogrom - wyskoczyło mi mnóstwo nowych nieprzyjaciół. Strasznie to wyglądało. I tak się zastanawiam, czy to sprawka samego kremu czy dodatku gumy ksantanowej. Dodam, że od razu po aplikacji skóra była ściągnięta (wysuszona?) i odczuwałam lekkie pieczenie. To samo przy próbie na rękach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci tak - ten krem również się u mnie nie sprawdził i go odstawiłam. Najpierw spowodował kaszkę na czole, a potem duża część skóry na mojej twarzy była przesuszona i bardzo szorstka. Możliwe, że to po prostu nie nasz kwas...
      Jeśli chodzi o gumę ksantanową, to miałam bardzo podobną sytuację kręcąc inny krem, dla mojej mamy. Krem było bardzo ciężko wsmarować w twarz, mama mówiła, że był jakby zwarzony i również po aplikacji kremu skóra była ściągnięta.

      Usuń
    2. Szkoda, że nie wiedziałam o tym wcześniej-a tak nie dość, że kasa zmarnowana to dostarczyłam pożywkę dla komentarzy typu "a po co Ci to? Wydziwia tylko".
      A krem jednak odstawię bo szkoda psuć to, co zyskałam przez OCM i stosowanie olejów (tamanu i z pachnotki). Chociaż nie ukrywam, że wolałabym jakiś krem..

      Usuń
    3. Przykro mi, w sumie kompletnie zapomniałam o tym napisać. Rozmawiałam na ten temat z Italianą z bloga naturalnapielegnacja i pisała, że jestem pierwszą osobą, która miała problemy z tym kremem. A poradziłaś sobie z nieprzyjaciółmi? Jeśli chodzi o krem - może zapoznaj się z ofertą sklepów, które sprzedają rosyjskie kosmetyki naturalne? Mają świetne naturalne składy i bardzo dobrze działają, a odpada możliwość, że krem się nie uda :)

      Usuń