Moja pielęgnacja cery cz. II - kosmetyki, wskazówki

Dziś druga część serii poświęconej mojej pielęgnacji twarzy, w większości będzie to opis mojego rytuału pielęgnacyjnego, krótki opis tego, jakich kosmetyków używam i w jaki sposób je stosuje. Dzięki takiej pielęgnacji udało mi się m.in. znacznie opanować problem z zaskórnikami. Zapraszam do czytania :)


W pierwszym poście z tej serii (klik) wspomniałam o tym, że ze względu na duże zróżnicowanie mojej cery w różnych obszarach twarzy, dzielę ją tak właściwie na cztery strefy, z czego każda wymaga innej pielęgnacji.
Strefa pierwsza: czoło, nos, fragment między ustami a nosem, broda; tutaj skupiam się na usuwaniu zaskórników i rozjaśnianiu przebarwień po wypryskach.
Strefa druga: policzki; tutaj nie ma żadnych zaskórników, pojawiają się jednak widoczne naczynka i walczę z tym, żeby były jak najmniej wyraźne. Skóra płytko unaczyniona jest bardzo kapryśna, więc muszę być bardzo delikatna przy jej pielęgnowaniu.
Strefa trzecia: szyja; na tę chwilę skupiam się tylko na nawilżaniu.
Strefa czwarta: okolice oczu; także skupiam się na nawilżaniu. Musiałam zrezygnować na jakiś czas z rozjaśniania, gdyż kosmetyk, którego do tego używałam, podrażniał mnie przy tak delikatnej skórze.

Może to brzmieć trochę skomplikowanie, gdyż zazwyczaj używa się tylko dwóch rodzajów kosmetyków: do twarzy i na szyję oraz na okolice oczu. Jednak nie jest źle, wcale nie trwa to znacznie dłużej, a naprawdę jest to najlepszy sposób na pielęgnowanie tak złożonej cery. W tej chwili jestem naprawdę dumna z tego, jak prezentuje się moja skóra na twarzy i zawdzięczam to kilku cennym przyzwyczajeniom i właśnie zmianie mojej pielęgnacyjnej rutyny na tę strefową. Nie muszę już używać ani podkładu, ani korektora (no tylko pod oczy) i jest to naprawdę fantastyczne uczucie :).

Jakich kosmetyków używam w poszczególnych strefach:


Cała twarz

Są to dwa kosmetyki do demakijażu, dwie maseczki i jeden uniwersalny nawilżacz:
- olejek do demakijażu z Biochemii Urody
- hydrolat (obecnie oczarowy)
- maseczka Natura Siberica Night Detox
- maseczka Organic Shop z madagaskarskim aloesem
- olej lniany 

Hydrolatu używam dwa razy dziennie - rano i wieczorem przemywając całą twarz nasączonym wacikiem. Makijaż zmywam przy użyciu olejku z BU, zmywam nim także resztki makijażu oczu, do którego uprzednio użyłam płynu micelarnego lub mleczka. Używam go także, gdy robię peeling w strefie pierwszej. 
Każdej z maseczek używam raz w tygodniu - tę pierwszą nakładam na całą noc gdzieś w środku tygodnia, zaś drugą zazwyczaj w sobotę lub w niedzielę na 15-20 minut. Oleju lnianego używam sporadycznie i doraźnie, zazwyczaj po tym, gdy w środku dnia zmyję maseczkę z twarzy i chcę nawilżyć skórę.

Strefa pierwsza

- tonik AHA 8% BU
- serum rozjaśniające BU
- olej z pachnotki 
- peeling ze skały wulkanicznej 
- glinka anapska 

Toniku używam 3 razy w tygodniu przez trzy wieczory pod rząd. Taka konfiguracja sprawdza się u mnie najlepiej, tonik jest delikatny i nie podrażnia. Po trzech dniach robię sobie przerwę i używam innych kosmetyków. Kiedyś stosowałam go na całą twarz, jednak było to zanim odkryłam naczynka na policzkach, a kwas mlekowy jest niepolecany przy takich skłonnościach cery. 
Serum rozjaśniającego używam po to, by pozbyć się przebarwień z brody i z czoła - śladów po wypryskach. Używam go co najmniej dwa razy w tygodniu na noc, czasem częściej, gdy mam np. więcej czasu rano.
Oleju z pachnotki używam w sumie wymiennie z serum rozjaśniającym na podobnej zasadzie.
Peelingu ze skały wulkanicznej używam po zmieszaniu go z olejkiem myjącym. Nie używam go na policzkach, gdyż może to zaognić problem z naczynkami. 
Glinki anapskiej także używam raz w tygodniu i nie używam jej na policzkach z takiego samego powodu, jak  powyżej.

Strefa druga

- macerat z zielonej herbaty

W tej chwili używam w tej strefie tylko i wyłącznie maceratu z zielonej herbaty, ale właśnie lecą do mnie kolejne kosmetyki, które pomogą mi walczyć z naczynkami. Jak tylko je dostanę, to zaprezentuję je Wam na blogu. Można będzie wtedy powiedzieć, że mam małą artylerię :D. Maceratu używam codziennie, zawsze na noc i czasem rano, gdy mam więcej czasu.
Strefa druga jest bardzo wrażliwa na dotyk, nawet gdy wsmarowuję macerat w skórę, to pojawiają się widoczne naczynka, dlatego bardzo delikatnie go wklepuję. 

Strefa trzecia

- odżywczy krem do twarzy na noc Baikal Herbals


Zanim wymyśliłam pielęgnację strefową używałam go na całą twarz. Lubiłam go, jednak miałam wrażenie, że raz działa lepiej, raz gorzej, więc ostatecznie wykańczam go na szyi. Jest rzeczywiście bardzo odżywczy, więc w tym rejonie sprawdza się świetnie. Gdy go skończę, kupię najprawdopodobniej jeden z kremów Bioluxu, które mają prosty, ale treściwy skład.

Strefa czwarta

- masło Shea
roller pod oczy z firmy Planeta Organica


Masła Shea używam codziennie przed pójściem spać. Super nawilża, super wygładza, uwielbiam je! Rollera używam tylko wtedy, gdy mam więcej czasu rano i gdy nie zapomnę :)

Moje wskazówki, co do tego, jak można dodatkowo sobie pomóc w zapanowaniu nad zaskórnikami to:
1. Mycie pędzli po każdym użyciu. Stosując codziennie czysty pędzel, nie przenosimy na twarz bakterii z dnia poprzedniego. Jeśli używamy brudnego pędzla, to nawet, jeśli faktycznie udało nam się zapanować nad sytuacją, to problem będzie się odnawiał.
2. Wycieranie twarzy tylko jednorazowymi chusteczkami. Ręcznik podobnie jak pędzel jest siedliskiem bakterii, a wiadomo, ciężko wymieniać go na nowy po każdej kąpieli. Dlatego ja proponuję używanie jednorazowych wyciąganych chusteczek do osuszania twarzy z wody. Alouette proponuje w swojej ofercie jednorazowe ręczniki do twarzy, jednak ja nie miałam okazji ich jeszcze wypróbować. Chusteczki też spisują się dobrze. Pamiętajcie tylko, że te do wycierania twarzy nie mogą być niczym nasączone.
Kilka innych punktów zawarłam w mojej pielęgnacyjnej filozofii (klik).

A jak Wy pielęgnujecie swoją twarz? Używałyście tych kosmetyków? Jacy są Wasi ulubieńcy?

Pozdrawiam wszystkich
Asia

16 komentarzy:

  1. Również używam masła shea na okolice oczu i jestem z niego zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że nas, fanek masła Shea jest więcej :)

      Usuń
  2. Witaj Asiu!
    Ależ się cieszę że nareszcie znalazłam kogoś kto sądząc po opisie, ma taką samą cerę jak ja! tzn jeśli zaskórniki to na nosie i brodzie, sporadycznie niedoskonałości na brodzie, a przy tym na policzkach wrażliwa płytko unaczyniona z widocznymi zaczerwienieniami od naczynek! Zawsze było dla mnie problemem jak pogodzić walkę z zaskórnikami na nosie i jednocześnie łagodzenie zaczerwienień na policzkach. Bardzo podoba mi się twój plan pielęgnacji, może spróbuje czegoś podobnego... Bardzo jestem ciekawa jak radzisz sobie właśnie z naczynkami.Strefa 2 - macerat z zielonej herbaty - naprawdę Ci pomógł? on sam wystarcza? a jak z nawilżaniem tego rejonu? slyszalaś może o maceracie z kasztanowca, który ponoc pomaga naczynkom? Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, nasze cery są bliźniaczkami! :)
      Macerat z zielonej herbaty naprawdę mi pomógł. Przy regularnym stosowaniu i przestrzeganiu ogólnej pielęgnacji cery płytko unaczynionej, działa naprawdę świetnie, osobiście widzę ogromną różnicę :) Nawilża również bardzo dobrze - macerat jest zrobiony na oleju słonecznikowym. Uważaj tylko, żebyś nie nakładała go na brodę, bo może Cię zapchać!
      A macerat z kasztanów właśnie do mnie leci ze Zrób Sobie Kremu, na pewno o nim napiszę, gdy go trochę potestuję :)

      Usuń
    2. Super :) Ja w mojej pielęgnacji jakiś czas temu przerzuciłam się na olejki zamiast kremów- tzn arganowy na noc zamiast kremu. Jeszcze za wcześnie bym ocenila, ale chyba sluży obu strefom, ładnie się wchłania. Choć nie jestem pewna co do zapychania strefy T. Czekam z niecierpliwością na twoje recenzje nowych produktów z ZSK :)

      Usuń
    3. Na samym początku mojej fascynacji naturalnymi kosmetykami też używałam olejku arganowego i w sumie nie wiem, czemu przestałam...

      Usuń
  3. Jednak sporo tego jest. Pierwszy raz słyszę o tak różnych rodzajach skóry na twarzy.
    Ciekawa jestem Twoich zakupów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety trochę tego jest, ale nie ma wyjścia. Rzeczywiście moja skóra jest kapryśna, ale w sumie wydaje mi się, że nie jest to aż tak rzadko spotykana sytuacja. Post z zakupami pojawi się w tym tygodniu (mam nadzieję, że dotrze!):)

      Usuń
    2. Jak się okazuje zdarzają się takie cery, ja też do tej pory myślałam że moja jest jakoś "zbyt mieszana" :)

      Usuń
    3. Myślę, że w sumie takie cery zdarzają się dość często, tylko może różnice między poszczególnymi partiami nie są aż tak widoczne i posiadaczki same nie wiedzą, że tak jest :)

      Usuń
  4. U mnie też pewnie sprawdziłaby się podobna strefowa pielęgnacja :) shea też lubię pod oczy! Jest nas więcej! :D rosyjska glinka, Łaaa, marzy mi sie anapska :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie spróbuj z taką pielęgnacją strefową, efekty są :) O anapskiej jeszcze za dużo nie mogę powiedzieć, oprócz tego, że naczynka się z nią nie lubią i że wcale nie jest biała :D

      Usuń
  5. To jest ciekawy pomysł na pielęgnację z tymi strefami. Chyba zacznę podobnie działać :) . Nie słyszałam nigdy o kremach Biolux:)
    na okolice oczu używam na noc masła jojoba- też jest świetne i bardzo łatwo się rozsmarowuje, bo jest nieziemsko kremowe:)Czasami używam też maści z wit. A. Na resztę twarzy kładę teraz bardzo różne rzeczy:)Niezmiennie serum migdałowe na noc, wykańczam też krem alterry, ale eksperymentuję także z domowym "serum" na bazie żelu z kwasem HA i dwóch olejów:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę wypróbować w końcu masło jojoba, ciągle o nim zapominam :< wypróbuj koniecznie tę pielęgnację :) a jaki jest Twój typ cery?

      Usuń
    2. spróbuj, nie pożałujesz na pewno:)
      moja cera jest kapryśna, to na pewno;) stawiam, że mieszana, ale dośc nietypowo- u mnie rejony policzków są bardziej problematyczne, niż typowa strefa T.
      Jednego dnia wydaje mi się, że nawilżenie jest w normie, innego dnia mam twarz suchą i lekko ściągniętą. Mam sporo zaskórników i jakieś niespodzianki, ale nie są one jakieś bardzo duże. Jak mam te dni "suchej cery" to bardzo szybko znikają i to jest plus;). Eh, no nie będę Cię zanudzać, ale stwierdzam, że moja cera jest dość.. szalona:D!

      Usuń
    3. Kurcze, to rzeczywiście szalona! Ciekawe od czego zależy to, że raz jest nawilżona, a raz sucha...

      Usuń