Spirulino, dlaczego mi to zrobiłaś?! :<

Dzisiaj post ostrzegawczy - może dzięki zaoszczędzę Wam trochę nerwów i płaczu.

W czwartek wieczorem postanowiłam zrobić sobie, dla odstresowania przed piątkowym kolokwium z mikroekonomii, maseczkę ze spiruliny. Zmieszałam trochę z wodą i nałożyłam na całą twarz, szyję i dekolt. Zostawiłam ją na jakieś pół godziny. Zmyłam wszystko, skóra była pięknie gładka. Na policzki nałożyłam macerat z kasztanów, na strefę T serum rozjaśniające z BU, na szyję krem z Baikal Herbals, czyli standardowy zestaw.

Rano obudziłam się, poszłam do łazienki i spojrzałam w lustro - moje policzki były w kolorze malinowego pomidora i były strasznie gorące. Z początku nie panikowałam, bo pomyślałam, że zaraz się pewnie wszystko unormuje. Zaczęłam panikować, gdy po godzinie nic się nie zmieniło. Pojechałam do siostry pożyczyć od niej podkład, bo nie dałabym rady się tak pokazać między ludźmi. Niestety podkład nie przykrył mojego rumienia - wtedy zaczęłam płakać. Wczorajszy dzień był dla mnie ważny, miałam imieniny, z chłopakiem świętowaliśmy 3,5 rocznicę, mieliśmy już rezerwację w restauracji, a wieczorem wychodziliśmy ze znajomymi do centrum. Jak zwykle w ważne dni coś takiego musi się przydarzyć... Do tego wszystkiego źle zmyłam masło shea z włosów i miałam je tłuste na długości :<

Po jakiś pięciu godzinach czerwień zaczęła blaknąć, a policzki się studzić. Ostatecznie, gdy wychodziłam twarz już nie była czerwona w ogóle.

Jestem tą całą sytuacją o tyle zaskoczona, że to nie był pierwszy raz, kiedy używałam spiruliny. Nigdy wcześniej nie przydarzyło mi się coś chociaż trochę podobnego.

Może potrzymałam ją te 10 minut za długo? Nie wiem. Ale nie sądzę, żebym kiedykolwiek więcej próbowała nałożyć ją na policzki. Może ewentualnie spróbuję jeszcze z kefirem. Poza tym jestem ciekawa jej działania antycellulitowego.

Dlatego moja przestroga - wrażliwcy, uważajcie!

Miałyście kiedyś taką przygodę z jakimś produktem? Jak u Was sprawuje się spirulina?

Pozdrawiam wszystkich serdecznie
Asia

26 komentarzy:

  1. Ehh, ja też się przejechałam, zrobiłam tylko raz na 15 min, skóra była owszem gładka, nawilżona, ale naczynka zwariowały, pojawił się rumień, to był mój pierwszy i ostatni raz ze spiruliną na twarzy, więc zużywam do włosów. Z cerą wrażliwą i naczynkową niestety trzeba postępować bardzo ostrożnie, ja przez to boję się eksperymtentów:/ Współczuje Ci Kochana i dokładnie zdaje sobie sprawę z tego co czułaś kiedy Cię to spotkało, mi się chciało płakać jak kiedyś przy nałożeniu Acnedermu nałożyłam pod oczy olej z kiełków pszenicy z 1,5% kwasu hialuronowego, pojawiły mi się czerwone, piekące plamy na granicy nałożonych substancji, szybko zmyłam całą twarz, nic się nie zmieniło, poszłam spać ze łzami, na szczęście rano już nie było śladu, ale miałam nauczkę i dowód na to jak Acnederm potrafi przereagować:/ Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, niestety taka wrażliwa cera z naczynkami jest bardzo kapryśna. Współczuję Ci tej sytuacji z Acnedermem, najgorzej, że jeszcze Cię piekło to wszystko :< Również pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Hm ja uwielbiam spirulinę. Na początku powinno się zrobić próbę. Ponoć lagodniej działa ze śmietaną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak pisałam wyżej to nie był mój pierwszy raz ze spiruliną, dlatego jestem mega zdziwiona tym, co się stało. Wypróbuję ze śmietaną ;)

      Usuń
  3. Oj współczuję.. wrażliwcy mają przechlapane :( ja jakiś czas temu wyprobowałam polecany na kilku blogach "cudowny" sposób na pozbycie się zaskórników czyli nafta+olejek pichtowy - zastosowałam raz i o ten raz za duzo :/ czerwone piekące wysuszone placki na policzkach trzymały się - uwaga - tydzień!! chociaż pieczenie udało się zneutralizować wodą termalną Avene i aloepantenem, natomiast z czerwonymi plackami walczyłam tydzień alantanemdermoline i kremem nivea bo nic innego nie dało się nałożyć eh a i tak potem skóra zeszła.. nie wiem dlaczego tak się stało naftę nakładam na skórę głowy raz w tygodniu i nic się nie dzieje a olejku pichtowego na twarz tez już nieraz używałam tylko z oliwą z oliwek. Widocznie u mnie połączenie obu tych specyfików wywołało podrażnienie dlatego trzeba uważać. Pozdrawiam Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurcze, współczuję strasznie! Historia straszna, rzeczywiście najprawdopodobniej te dwa składniki stworzyły mieszankę wybuchową... Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Mi spirulina też podrażniła twarz :) na szczęście dało się załagodzić sprawę masłem shea, aczkolwiek podrażnienie trwało jakieś 3 dni, ale nie przebiegało zbyt burzliwie, bywało gorzej przynajmniej obyło się bez złuszczania. Zasugerowałam się opinia koleżanki, która twierdzi że u niej spirulina łagodzi cerę :) po tym eksperymencie zaczęłam się wgłębiać w działanie spiruliny i okazało się że ma spory potencjał uczulający także dla wrażliwców się nie nadaje. Mojej siostrze też spirulina podrażniła cerę i z tego co czytałam jeżeli chodzi o opinie na jej temat bardzo często ta postać alg wywołuje podrażnienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to bardzo ciekawe :) ja nie pomyślałam o tym, żeby poczytać więcej na ten temat wcześniej

      Usuń
  5. biedna :*
    mnie też spirulina zaczęła podrażniać po pewnym czasie, na szczęście nie tak mocno jak Ciebie, byłam tylko zaróżowiona przez kilkanaście minut.

    OdpowiedzUsuń
  6. mnie spirulina lekko podrażnia, ale tylko wtedy gdy za długo ją przytrzymam albo pozwolę zaschnąć na twarzy... obecnie nakłądam na 10-15 minut i zwilżam co jakiś czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też ją sobie zwilżałam. Może rzeczywiście za długo ją przetrzymałam...

      Usuń
  7. Zawsze w takich ważanych dla nas sytuacjach musi się coś przykrego przydarzyć . ;<
    btw też niedawno obchodziłam 3,5 roku z ukochanym ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziwne, że po takim czasie tak skóra zareagowała ...

    OdpowiedzUsuń
  9. Czy wcześniej po użyciu spiruliny nakładałaś ten sam macerat i krem? Może doszło do niefortunnego połączenia składników?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno ten sam krem, jednak wcześniej używałam rafinowanego oleju z orzecha laskowego. Popatrz - o tym, że spirulina mogła wejść w reakcję z maceratem nie pomyślałam. To by wyjaśniało, dlaczego dopiero rano wyszło to podrażnienie. Dziękuję bardzo za świetną podpowiedź!

      Usuń
  10. Nie zazdroszczę...
    Chcę spróbować spiruliny. Narobiłaś mi stracha takimi efektami. Mam nadzieję, że u mnie będzie lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może w takim razie zrób próbę alergiczną gdzieś na linii żuchwy? Trzymam kciuki, żeby u Ciebie nie było takich sensacji :)

      Usuń
  11. Ja spiruliny nie zostawiam na więcej niż 15 minut. Za pierwszym razem, gdy ją użyłam zostałam buraczkiem. Teraz jest lepiej, ale zawsze mam zegarek w ręce :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ojejj, ja nigdy nie używałam spiruliny, ale zamówiłam niedawno dużą jej ilość i sama nie wiem... chyba się odważę, ale zrobię z niej maseczkę przed wolnym weekendem czy jakoś tak. A rumień nigdy mi się, całe szczęście , nie pojawił. Tak samo nie miałam też do tej pory takich dramatycznych sytuacji z żadnym kosmetykiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że powinnaś spróbować, ale bądź ostrożna :) Mnie się taka sytuacja chyba po raz pierwszy przydarzyła, przynajmniej nie mogę sobie na tę chwilę takiej przypomnieć.

      Usuń
  13. ja jak kupiłam spirulinę to pierwszy raz rozmieszałam ją z wodą i tak jak pisali zwilżałam wodą co jakiś czas aby nie wyschła...trzymałam ją wtedy 15 min ale to co miałam kolejny tydzień to był koszmar.Nie mam cery wrażliwej ale naprawdę przez tydzień miałam wysyp uczulenia, porobiły mi się wielkie suche egzemowe plamy na policzkach, boalał szczypało, masakra. ALE...wypróbowałam ją jeszcze raz tym razem tak jak glinki , z jogurtem naturalnym (zott-a) i efekt był genialny! Do teraz zużyłam od tego czasu już 2 opakowania i tylko, tylko z jogurtem naturalnym ją mieszam, nie spryskuję żadną wodą bo to bardzo podrażnia. teraz spisuje się genialnie. Dzis otrzymałam z zsk macerat ze spiruliny, jestem ciekawa efektu. Także moja najlepsza metoda to wszystkie glinki i spirulinę zawsze mieszac z jogurtem a nie wodą, efekt 100 razy lepszy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno wypróbuję ten sposób :) dzięki za komentarz! :)

      Usuń