Niezbędnik w walce z naczynkami - macerat z kasztanów

Cześć wszystkim!


Jakiś czas temu zakupiłam w ZSK i w kolorówce.com kilka produktów, które miały mi pomóc w walce z moją płytko unaczynioną cerą na policzkach. Zaczęłam od testowania rafinowanego oleju z orzechów laskowych, który niestety w ogóle nie pomógł, a wręcz pogorszył widoczność moich naczynek (recenzja - klik), a teraz już od dłuższego czasu testuję macerat z kasztanów. Już na wstępie powiem, że rzeczywiście działa na naczynka, więc powinien zaciekawić wszystkich, którzy mają takie problemy jak ja.

Jak przed chwilą wspomniałam macerat zakupiłam z ZSK - za 15 ml produktu płacimy 4,80 zł. Ja kupiłam sobie 30 ml i wyszło taniej, bo 7,20 zł. Niestety w tej chwili taka pojemność jest chwilowo niedostępna na stronie sklepu. 

Opis ze strony ZSK:
"Substancje aktywne zawarte w ekstrakcie z nasion kasztanowca zmiejszają nadmierną przepuszczalność naczyń włosowatych i przywracają ich elastyczność. Przywracając właściwą elastyczność ścianom włośniczek poprawią tym samym krążenie. Ponad to ekstrakt działa przeciwświądowo, przeciwobrzękowo.
Olej z kasztanowca zaleca się szczególnie w formulacji kosmetyków o działaniu nawilżającym, przeciwzapalnym, kondycjonującym, wzmacniającym ścianki naczyń włosowatych.
 
Zastosowanie:
W kosmetykach do pielęgnacji cery naczynkowej, skłonnej do podrażnień, suchej, dojrzałej.
Zalecane zastosowanie - do 100% - można bezpośrednio stosować na skórę."

Ja stosowałam macerat bezpośrednio na skórę policzków i okolice oczu. 

Działanie w okolicach oczu:
Macerat stosowany regularnie niesamowicie rozjaśnia skórę wokół oczu. Moje cienie w okolicach oczu pojawiają się niezależnie od tego, czy się wyśpię, czy nie (gdy się nie wyśpię jest jeszcze gorzej). Przy stosowaniu tego maceratu zauważyłam naprawdę fantastyczną zmianę. Dodatkowo bardzo ładnie nawilża, nie ma mowy o suchej skórze powiek. 

Działanie na policzkach:
Podobnie jak w przypadku działania w okolicach oczu, gdy stosujemy go regularnie (1-2 razy dziennie), naczynka są znacznie mniej widoczne, część wydaje mi się, że przestała być widoczna ogólnie. Teraz moje policzki są tak samo blade jak reszta twarzy. Nie jest to jednak działanie trwałe - myślę, że gdybym odstawiła macerat to problemy prędzej czy później by wróciły. Nie widzę jednak w tym nic szokującego, myślę, że tak to już po prostu z tymi naczynkami jest. 

Jako że macerat jest zrobiony na oleju słonecznikowym, pozostawia on tłustą warstwę, której wchłonięcie zajmuje dłuższą chwilę. Mnie absolutnie nie zapchał. 

Podsumowując: polecam! Myślę, że na stałe zagości w mojej kosmetyczce, podobnie jak macerat z zielonej herbaty. W sumie nie wiem, który z nich jest skuteczniejszy, chyba nie ma między nimi wielkiej różnicy. 

Dziś zaczynam testy ostatniego produktu, jaki kupiłam na moje naczynka - kremu do cery naczynkowej z Kolorowka.com :)

Używałyście? Jak Wy sobie radzicie z naczynkami?

Pozdrawiam wszystkich
Asia

21 komentarzy:

  1. jestem pozytywnie zaskoczona Twoim opisem, jak działa na skórę pod oczami! nie mam raczej widocznych naczynek, ale na drobne cienie by się coś takiego przydało:)! cena niewysoka, więc zainwestuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, warto wypróbować :) Zazdroszczę, że nie masz problemu z cieniami!

      Usuń
  2. Kusi mnie ze względu na te działanie rozjaśniające cienie pod oczami :) Na naczynka polecam ekstrakt na naczynka z zsk. Zawsze dodaję kilka kropel do toniku lub mieszam nieco kremu z ekstraktem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiałam się nad nim, jednak zawiera praktycznie to samo co ja kupiłam w formie półproduktów :)

      Usuń
  3. Oj kusi mnie ze względu na cienie pod oczami , nie pomyślałam że coś o takiej cenie może być tak skuteczne:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiecznie mam cienie pod oczami, muszę go kupić!

    OdpowiedzUsuń
  5. Moje naczynka na policzkach już doprowadzają mnie do histerii.. Wiem, w co muszę zainwestować przy kolejnych półproduktowych zakupach :)
    Anomalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że i u Ciebie się sprawdzi :)

      Usuń
  6. Ja nie mam naczynkowej cery i pierwsze słysze o tym półprodukcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się o nim dowiedziałam dopiero, gdy odkryłam, że mam takie problemy :)

      Usuń
  7. Aż wstyd się przyznać, że ten macerat stoi u mnie od paru miesięcy w lodówce i czeka na swoją kolej. Chociaż, może to i lepiej, dla moich naczynek najgorsza jest jesień i zima, więc wtedy go wypróbuje,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem ciekawa, jak to będzie z moimi naczynkami w zimę, bo odkryłam, że je mam dopiero wiosną tego roku :)

      Usuń
  8. Czyli już wiem, co wyląduje w moim następnym zamówieniu, może pozbędę się cieni.

    OdpowiedzUsuń
  9. jak myślicie z pajączkami na nogach też może sobie poradzić? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paula, nie próbowałam, ale sądzę, że warto spróbować. Wszystko zależy od tego, jak bardzo są widoczne - jeśli bardzo to może nie dać rady.

      Usuń
    2. aż tak bardzo nie widać ale mnie i to denerwuje, wypróbuje :)

      Usuń
    3. Stosowałam macerat z kasztanowca od tego dnia co pytałam do dzisiaj, nie uwierzyłabym ale pomaga! żałuję że nie zrobiłam zdjęcia na początku, gdzie tworzył się wręcz spory fioletowy siniak, a teraz prawie nie widać, rewelacja! bardzo polecam :)

      Usuń
    4. Super, bardzo się cieszę, że pomógł! :)

      Usuń
  10. Hej! Ostatnio zaopatrzyłam się w buteleczkę tego maceratu i używam go już od tygodnia. Póki co nie widzę zbyt wiele efektów :( nadal czerwienię się bardzo łatwo, a pojedyncze naczynka jak były bardzo rozszerzone i widoczne, tak są. Domyślam się, że pewnie jestem zwyczajnie niecierpliwie i poprawa będzie następowała stopniowo po dłuższym stosowaniu. Kiedy Ty zauważyłaś zmianę? Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń