10 największych grzechów w makijażu

Jak zapowiadałam, na dwóch postach z serii "10 największych grzechów..." nie koniec. Po 10 największych grzechach w pielęgnacji włosów i pielęgnacji twarzy czas na makijaż. Obserwując Polki stwierdzam, że ogólnie i tak jest lepiej z ich estetyką czy umiejętnościami w makijażu niż jeszcze kilka lat temu, z czego się bardzo cieszę. Błędy, które wymieniam poniżej dotyczą głównie makijażu dziennego. Zapraszam do czytania!

www.tumblr.com

1. Przerysowane brwi
Brwi to jeden z ważniejszych atrybutów naszej twarzy, który niesamowicie stanowi o naszym wyglądzie. Jako dowód wklejam obrazek poniżej. Warto więc poświęcić im trochę uwagi i ładnie je podkreślić. W podkreślaniu należy jednak mieć umiar! Pamiętajcie, że takie brwi nadal muszą wyglądać naturalnie, graficzne brwi nadają się na wybieg, ewentualnie do jakiś konkretnych stylizacji, a nie na co dzień. Poza tym nadal wśród niektórych pań panuje moda na "rysowanie" brwi, czyli albo wyskubywanie wszystkich i malowanie ich czarną kredką na nowo albo nadawanie im nowego kształtu (spójrzcie na fanpage: "brwi odrysowane od szklanki" na Facebooku"). 

źródło: google.com

2. Makijaż wieczorowy na dzień
Na dzień absolutnie nie sprawdza się czarne smokey eye, sztuczne rzęsy, makijaż graficzny itp. Ciemne kolory powinny stanowić tylko uzupełnienie naszego makijażu dziennego, a nie jego podstawę (kreska z czarnego cienia przy linii rzęs jest ok, ale czarny cień na całą powiekę już nie). Makijaż dzienny powinien polegać na podkreśleniu naszej urody w delikatny sposób, w ciągu dnia z makijażem wieczorowym będziemy wyglądać wulgarnie. Inna sprawa - światło dzienne bezlitośnie obnaża wszelkie niedociągnięcia w makijażu, a więc krzywo doklejone rzęsy, źle roztarte cienie itp. 

3. Niepotrzebne stosowanie niektórych kosmetyków i tłumienie swojej urody
Jeden z głównych błędów popełnianych szczególnie przez młode dziewczyny - nakładanie podkładu na piękną, gładką cerę, używanie maskary przy gęstych i ciemnych rzęsach, malowanie ust szminką, gdy nasze mają piękny i intensywny kolor. Makijaż ma pomóc naszej naturalnej urodzie, a nie ją całkowicie zmienić czy przykryć. Powinien polegać na korygowaniu naszych niedoskonałości i wydobywaniu zalet, a nie na bezsensownym korygowaniu wszystkiego, nawet tego, czego nie trzeba.

4. Źle dobrane kosmetyki
Można bardzo długo wymieniać: zbyt ciemny podkład, zbyt jasny podkład, zła tonacja podkładu, zły odcień różu czy bronzera, czarna kredka dla każdego i do wszystkiego, kolor szminki, który podkreśla żółte zęby, zmniejsza małe już usta albo powiększa ogromne. Sceptycznie podchodźcie do porad pań w drogeriach czy perfumeriach, zwłaszcza w tych drugich - często same mają tragiczny makijaż i źle dobrane kosmetyki, a więc jak miałyby dobrze Wam doradzić? Przed kupnem podkładu zawsze weźcie próbkę i przetestujcie go w domu przy dziennym świetle. Jeśli chcecie skorygować albo uwydatnić jakąś część Waszej twarzy poczytajcie w internecie, zajrzyjcie na YouTube, a na pewno zminimalizujecie szanse kupienia i stosowania źle dobranego kosmetyku. 

5. Brak umiejętności
Nie mówię, że każda z nas ma kończyć kursy makijażu, ale... jeśli macie zrobić zły makijaż to lepiej nie robić go wcale albo zrobić to, co umiecie. Jeśli np. kompletnie nie potraficie posługiwać się eyelinerem to najpierw poćwiczcie robienie kreski na spokojnie, kiedy nigdzie nie wychodzicie, po prostu dla treningu. Jeśli nie chcecie poświęcić trochę czasu na nauczenie się tego, to odpuśćcie sobie eyeliner. 

6. Malowanie się wbrew swoim przyzwyczajeniom
Mam na myśli używanie niektórych kosmetyków, które mogą powodować konflikt z naszymi przyzwyczajeniami. Co mam na myśli? Malowanie się cieniami czy eyelinerem, jeśli lubimy pocierać oczy, to samo ze stosowaniem szminki, używanie różu, jeśli lubimy podpierać się jedną ręką. Będziemy się stresować i najprawdopodobniej i tak potrzemy oczy czy podeprzemy się. Efekt: nasz wysiłek pójdzie na marne, no i nie wiadomo, jak będziemy potem wyglądać. Makijaż jest dla nas, jeśli ma sprawiać, że będziemy czuły się niekomfortowo i nienaturalnie, to lepiej sobie go odpuścić.

7. Zbyt dosłowne wzorowanie się na innych
Naszej koleżance czy jakiejś gwieździe może być przepięknie w danym makijażu oczu albo w odcieniu szminki, nam może już kompletnie nie pasować. To samo z obecnie panującymi trendami w makijażu - trzeba dopasować je do siebie, a nie na odwrót. W ostatnim sezonie były niesamowicie modne usta w kolorze bardzo ciemnego fioletu i ciemnego burgunda. Pasują one naprawdę niewielu osobom, trzeba mieć piękny krój ust, żeby dobrze wyglądać w tych odcieniach, a szminka musi być nałożona perfekcyjnie. Z osób, które dobrze wyglądają w takim makijażu ust, kojarzę tylko Rooney Marę.

8. Za dużo kosmetyku
Brak umiaru jest jednym z najczęściej popełnianych błędów w makijażu. Przykład: kiedyś zaobserwowałam ciekawe zachowanie mojej koleżanki. Otóż na przerwie w szkole wyciągnęła kosmetyczkę, z niej podkład, po czym wycisnęła go dość sporo na palec i rozmazała w okolicach ust. Bez lusterka, bez niczego. Potem na jej twarzy można było dokładnie zaobserwować drogę, jaką przemierzały jej palce, co tworzyło dość abstrakcyjny makijaż twarzy. Wiele kobiet nakłada o wiele za dużo podkładu, który widać z daleka i który niedokładnie rozprowadzony (lub zbyt grubą warstwą) jest ciemniejszy i odcina się od szyi. To samo z nakładaniem kilku warstw tuszu do rzęs, przez co są one ciężkie, a często też tworzą się na nich grudki. Bardzo częstym błędem jest także nakładanie zbyt dużej ilości różu i bronzera, wtedy ten kolor bardzo mocno odcina się od reszty twarzy, zamiast naturalnie się z nią stapiać. Ze szminką - jeśli nałożymy jej za dużo, na sto procent trafi na nasze zęby. Mój trik - wkładam do buzi kciuk, tak jakbym chciała go possać i zdecydowanym ruchem wyciągam - w ten sposób to, co trafiłoby na nasze zęby zostaje na kciuku.

9. Obsesja na punkcie makijażu
Macie tak, że nie wyjdziecie nawet wyrzucić śmieci bez makijażu? Albo wykonujecie go codziennie nawet, jeśli nie wychodzicie z domu? Jeśli nie, to super, jeśli tak - to czas to zmienić! Makijaż służy do tego, żeby podkreślić naszą urodę, dodać nam pewności siebie, poprawić nasze samopoczucie, jednak musimy nauczyć się, jak funkcjonować także bez niego. Nie możemy być niewolnicami makijażu. Nie będę mówić, że bez makijażu wyglądamy równie pięknie, jak bez niego, bo pewnie tak nie jest - gdyby tak było, to jaki byłby cel robienia makijażu w ogóle? Jednak nie można dać wygrać kompleksom i świrować, że ktoś nas jeszcze zobaczy takie "nieogarnięte". Ja bez problemu wychodzę z domu bez makijażu w miejsca mniej ważne jak sklep, lekarz itp., ale na uczelnię czy na jakieś spotkania maluję się zawsze.

10. Bazarowe trendy
Trendy przychodzą i odchodzą, czasem zmieniają się niesamowicie szybko, ale jest jeden, który niestety nie przemija, a jest nim trend bazarowy. Perłowe, jasnoróżowe błyszczyki, ciemny podkład, błękitne lub jasnoróżowe cienie, czarna kredka dookoła oka. Przykład: Doda z czasów Baru (pamięta to ktoś jeszcze? :D). O dziwo ten trend z nieznacznymi modyfikacjami nadal jest dość popularny wśród niektórych pań, zarówno starszych (60+), jak i dziewczyn w moim wieku. Myślę, że jest to jedno z największych makijażowych faux pas, których należy się wystrzegać, bo jeszcze nie widziałam, żeby dodawał komuś urody. Raczej sprawia, że wyglądamy wulgarnie i najzwyczajniej na świecie tandetnie.

Dodałybyście coś do tej listy? Co jest Waszym zdaniem największym makijażowym grzechem?


Zapraszam na mój profil na Facebooku


Pozdrawiam wszystkich
Asia 

24 komentarze:

  1. Kiedy to czytałam, miałam wrażenie, że popełniam 3/4 wymienionych błędów: mocno podkreślam brwi (choć wymieniony fanpejdż znam i się z nim nie identyfikuję), bywa, że maluję oczy "wieczorowo" w makijażu dziennym, zazwyczaj mam na rzęsach za dużo tuszu i nie wyobrażam sobie swojej twarzy bez czarnych kresek, nawet jeśli całość stroju jest raczej hippie lub "na ciocię". Potrafię iść na uczelnię np. z kolorową dolną powieką albo czerwonymi brwiami xD Biegnę więc do lustra i... kurcze, wszystko pasuje. Wyobrażam więc sobie, jakbym wyglądała z lekko pokreślonymi np. na brązowo brwiami przy czerwonych włosach i geometrycznej grzywce na bok... albo z delikatnym, kremowym cieniem...
    Zasadniczo, chodzi mi o to, że czasem makijaż dzienny jest stałą formą stylizacji i "grzeszki" wpisują się w kanon.
    Skrajny przykład: mam na uczelni znajomą, która nosi świecidełka na sztucznych rzęsach, tipsy z perełkami itd. codziennie. Na pierwszy rzut oka wygląda tak, jak ty opisałaś "bazarowość". Jednak po bliższym poznaniu dziewczyny okazuje się, że jest to właśnie "look", starannie opracowany imidż, mający dawać efekt "plastikowej blondynki". Nie wszystko jest więc przeoczeniem, czy błędem.

    Inna sprawa, że wiele rzeczy jest i w tekście jest dużo prawdy, tylko nieco zbyt schematycznie potraktowanej :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, przy tego typu postach nie da się uniknąć pewnych schematów. Wiadomo, że inaczej się postrzega makijaż u członków pewnych subkultur czy z pewnym szczególnym stylem ubierania, z inną fryzurą itp. Nikt nie będzie się dziwił, że gothka ma bardzo ciemny, mocny makijaż.
      Z drugiej strony opisywany przez Ciebie przykład znajomej, która chce osiągać efekt plastikowej blondynki niesamowicie mnie dziwi, bo jakoś nie widzę w tym głębszej filozofii.

      Usuń
  2. Zgadzam się, że podstawowy błąd to zbyt duża ilość makijażu. Fajnie, jeśli oczy są podkreślone, albo nos skorygowany, ale kiedy cała twarz wygląda na narysowaną, zawsze mam ochotę kupić komuś mocniejszą żarówkę do łazienki/toaletki.

    Brwi odrysowane od szklanki też mnie zadziwiają. Dlaczego ktoś rysuje sobie brwi naokoło swoich własnych? Nie sądzę, żebym kiedyś to pojęła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie rozumiem tych brwi, no chyba, że ktoś chce wyglądać na wiecznie zdziwionego :D

      Usuń
  3. na szczęście nie popełniam tych grzechów :D bynajmniej tak mi się wydaje :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba każdy w swojej historii popełnił jakiś błąd ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie i nie ma w tym nic złego, jeśli wyciąga się wnioski i w którymś momencie "mądrzeje" :)

      Usuń
  5. Najbardziej mnie zadziwiają malujące się gimnazjalistki albo jeszcze młodsze dziewczyny, często mają one piękną cerę, ładne rysy twarzy, długie rzęsy, a i tak pokrywają to wszystko warstwami kosmetyków, niekoniecznie najlepiej dobranych. Im później zaczęłyby się malować, tym lepiej, ale cóż...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak... Filmy instruktażowe na YT nagrywane przez drugoklasistki robią furorę, chociaż chyba nie w taki sposób w jaki autorki by sobie tego życzyły ;)

      Usuń
    2. Króliczku - to prawda i to przykre, jednak wydaje mi się, że to pewne prawo wieku, sama w gimnazjum się malowałam, dość nieporadnie zresztą.
      Henrietto - te filmy są rewelacyjne! Najlepiej wspominam dziewczynkę, która nagrała m.in. filmik "gazetka z Rossman-u" (pisownia oryginalna) :D

      Usuń
  6. W 100% się z Tobą zgadzam ;). Fajny pomysł na posta :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bazarowy trend to chyba cały styl :) Od makijażu przez włosy po ubrania i dodatki (ach, te białe kozaczki z ćwiekami). Wątpię, żeby ktoś go kiedyś dobił :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, racja, w sumie nawet chyba pewny wzór określonych zachowań można by pod to podpiąć :)

      Usuń
  8. Święte słowa, niektóre z tych zasad są notorycznie łamane i to przez bardzo młodziutkie dziewczyny które jeszcze chodzą do gimnazjum

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie przez ten makijaż czasem ciężko stwierdzić, ile dziewczyna ma lat. Ja się śmieję, że teraz wyglądam młodziej niż pod koniec gimnazjum/na początku liceum właśnie przez to, że wtedy robiłam tragiczny makijaż i namiętnie się opalałam :)

      Usuń
  9. Bardzo ciekawy blog, obserwuje Cię od jakiegoś czasu na bloglovin i bardzo lubie czytac twoje posty ;) Bardzo ciekawie piszesz, i czyta się naprawde szybko i przyjemnie ;)
    Na szczescie nie popelniam zadnych z tych grzechów makijażu, a przynajmniej mam taka nadzieje ;)
    Gdybyś się nudziła to możesz też zaglądnąć do mnie ;) Dopiero zaczełam ale może też Ci się spodoba ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa, bardzo mi miło czytać taki komentarz! Na pewno do Ciebie zajrzę :)

      Usuń
    2. Z góry dzięki ;)
      A jeszcze z mojej strony dodam do grzechów zbyt wczesne malowanie sie - tzn, ja przygode z makijazem zaczelam jakos w gimnazjum, ale makijaż codzienny to byla tylko i wylacznie kredka podkreslająca dolną linie, a jakis wiekszy tylko na okazje, swieta czy cos w tym stylu. Jednak miałam wiele koleżanek z klasy które malowały się bardziej niż ja... Tona podkładu, na to puder, na to róz, brązer, rozświetlacz, oczy taka ilosc cieni ze mozna bylo doslownie zobaczyc warstwe pyłku, rzęsy wymalowane tak że przypominały sztuczne. No poprostu to jakaś tragedia....

      Usuń
    3. Niestety to prawda, ale tak jak pisałam kilka komentarzy wyżej - takie prawo wieku i większość z nas przez taki okres przechodzi. :)

      Usuń
  10. Zgadzam się ze wszystkimi punktami, a to czego najbardziej nie znoszę, to jak właśnie ktoś ma przerysowane, ogromne brwi... Powiedzmy dziewczyna ma piękną i delikatną urodę, a mega czarne brwi na pół twarzy - tragedia!
    Pozdrawiam :)

    lifeisyourcreation88.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda! Ostatnio widziałam takie dwie dziewczyny w tramwaju i zastanawiałam się, czy widziały siebie w lustrze przed wyjściem :D

      Usuń
  11. Ja też nie mogę pojąć jednej rzeczy- tego, że wszystkie dziewczyny są praktycznie takie same (mówię o gimnazjum bo w liceum rzadko to obserwuję) tzn. mają ombré na włosach (końcówki zazwyczaj blond), gimb-grzywka, czyli taka zaczynająca się przy jednym uchu a kończąca na drugim, zaczesana na bok, te wszystkie "swagi" itp. No i oczywiście kreski na oczach zawinięte przy skroniach. No i sweet focie z dzióbkami....
    Ja jestem w pierwszej klasie LO, a nie maluję się wogóle. Żadnego podkładu, cienia, kredki, mascary. Mam oczywiście niedoskonałosci cery, ale maskuję je po prostu dbając o nią. Żele i te sprawy :) i jest mi z tym dobrze, jestem zupelnie naturalna. Oczywiście nie mam nic przeciwko makijażowi. Ale wszystko z umiarem dziewczyny! :)

    OdpowiedzUsuń