Co powiedziałabym nastoletniej sobie?

Cześć kochani!

Tytuł może brzmieć trochę absurdalnie patrząc na niego z takiej perspektywy, że nastolatką nie jestem od miesiąca (chlip :<), jednak w dzisiejszym poście raczej chciałabym "zwracać się" do samej siebie w wieku 14-16 lat, kiedy to popełniałam najwięcej błędów urodowych i nie tylko, i nieźle sobie nimi zaszkodziłam.

www.tumblr.com
(nie wiedziałam, jaki obrazek może pasować do tego postu, więc będzie #yolo z trójkątem równobocznym i zachodem słońca)

1. Przestań czytać Joya i Cosmopolitan!
Te dwie gazety obarczam winą za zrujnowanie mi cery i zażenowanie, które odczuwam obecnie podczas przeglądania zdjęć z gimnazjum. Na przełomie pierwszej i drugiej klasy gimnazjum zaczęłam interesować się swoim wyglądem, chciałam wyglądać dorośle i seksownie. Jak doskonale wiecie Joy i Cosmpolitan piszą tylko o dwóch rzeczach: o byciu sexy i o orgazmie, więc tematyka była jak znalazł :D. Co twierdziły gazety? Że aby być sexy, trzeba być opaloną! No i stąd zrodziły się następne dwa punkty.

2. Dziewczyno, wyrzuć ten samoopalacz!
Namiętnie używałam balsamu stopniowo brązującego z Oriflame - Silk Satin Radiance, Summer Touch Body Lotion. Produkt ogólnie nie był zły, można było fajnie stopniować opaleniznę, zawierał delikatne drobinki, które mieniły się w słońcu. Niestety w połączeniu z moim następnym błędem tworzył małą katastrofę.

3. Przestań chodzić na solarium!
Tak tak - oprócz stosowania samoopalacza chodziłam regularnie na solarium, czy to zimą czy jesienią czy wiosną, co najmniej dwa razy w tygodniu na jakieś 10 minut. Uwielbiałam to robić i nadal czasem mnie kusi, żeby się przez kilka minut powylegiwać w ciepełku, jednak solarium i samoopalacz nie dawały fajnego brązu Beyonce tylko złotawy pomarańcz... Stąd kolejny błąd.

4. Spójrz w lustro - jesteś pomarańczowa!
Oj, patrzyłam w lustro, ale widziałam w nim, że jestem taka strasznie sexy, a tego, że byłam pomarańczowa już nie.

5. Nie kładź na twarz tłustych kremów!
Myślę, że to tłuste kremy były jedną z głównych przyczyn moich nastoletnich problemów ze skórą. Żeby być cała równomiernie opalona, nie wystarczyło chodzić na solarium, musiałam kłaść samoopalacz także na twarz. Przeczytałam (oczywiście w Joy'u albo w Cosmopolitanie), że na twarzy lepiej rozprowadzić samoopalacz zmieszany z kremem w stosunku 1:1. Wtedy nie używałam jeszcze żadnych konkretnych kosmetyków do pielęgnacji twarzy, więc samoopalacz mieszałam z masełkiem kakaowym z Ziai. Skutek - moje czoło zamieniło się w hodowlę zaskórników zamkniętych, z którymi walczyłam potem przez dobry rok.

6. Zostaw te fajki!
Na szczęście nigdy nie paliłam papierosów jakoś nałogowo, więc myślę, że nie wyrządziłam sobie szczególnej krzywdy, jednak bardzo żałuję, że w ogóle to robiłam. Na pewno nie wpłynęło to dobrze na ówczesny stan mojej cery. Z drugiej strony to chyba takie prawo wieku, większość dzieciaków w pewnym wieku popala "za winklem" albo "na garażach" (tak było u mnie :D).

7. Odpuść prostownicę!
Zapewne część z Was popuka się w głowę - po co była mi prostownica, skoro moje włosy są proste jak druty. W gimnazjum miałam krótkie włosy - ledwie za ramiona i trochę dziwnie się układały, czasem były powyginane, bo kładłam się spać zaraz po ich umyciu. Zaczęłam je więc prostować. Włosy rosły, ja prostowałam je dalej, były suche, więc nie trzymały się swojej formy i delikatnie się falowały, więc cały czas prostowałam. W najgorszym stanie były na początku liceum, co możecie zobaczyć w zakładce Włosowa transformacja.

8. Nie idź na humana!
Szłam do liceum ze stuprocentową pewnością, że pójdę na studia na prawo, więc wybrałam profil humanistyczno-prawniczy. Niestety nie była to zbyt dobra decyzja, bo bardzo szybko rozmyśliłam się z tym prawem i miałam dość okrojony wybór kierunku studiów z przedmiotami zdawanymi na maturze. Stąd się wzięła moja nieszczęsna ekonomia, która nieszczególnie mnie kręci ani nie uczę się na niej żadnej wiedzy praktycznej, jednak mam zbyt duże ambicje i zbyt dużo pracy włożyłam już w te studia, żeby zrezygnować.

Co Wy powiedziałybyście nastoletniej sobie? Jakie błędy urodowe popełniałyście?


Polub facehairbodycare na Facebooku

Pozdrawiam wszystkich
Asia

24 komentarze:

  1. bardzo ciekawy post. Wczesniejsze punkty nie mialy odnosnikow a moim zyciu, ale co do ostatniego to jak najbardziej się zgadzam. Jak się nie jest pewny przyszlosci z przedmiotami humanistycznymi, to moim zdaniem szkoda marnowac na nie trzy lata, a potem meczyc sie na niepowiazanym kierunku i nadrabiac jakies zaleglosci jesli sie ma

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Widzisz, ja byłam pewna, że pójdę na to prawo, gdy szłam do liceum... Wydaje mi się, że najlepszym rozwiązaniem byłby jednak profil ogólny, a potem by się tylko dobrało potrzebne przedmioty. No cóż, mądry Polak po szkodzie :)

      Usuń
  2. Też pamiętam te swoje błędy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, błędy trzeba popełniać, najważniejsze, żeby wyciągać z nich wnioski :)

      Usuń
  3. o matko, moich błędów urodowych to mogłabym wymieniać i wymieniać (choć jeszcze przez półtora roku jestem nastoletnia, ale gimnazjum to był czas tragiczny dla moich włosów i cery). Chyba aż sama coś podobnego napiszę (widziałam to też u vlogerek na yt :) ) tak ku przestrodze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisz, chętnie poczytam :) Niesia nagrała taki filmik, pamiętam, że mówiła o obgryzaniu paznokci :D

      Usuń
  4. O rety. Ja też miałabym kilka rzeczy sobie do wytknięcia. Niestety, też "rosłam" (a raczej dojrzewałam) na gazetach typu Cosmopolitan, Glamour (wcześniej Bravo Girl, czyli Cosmo dla nieletnich) i wiem, ze kierowały one mój sposób myślenia w zły sposób. Na szczęście, nigdy nie kręciła mnie opalenizna, ale włosy prostowałam nałogowo. Sobie w gimnazjum zarzuciłabym to, że nie dbałam o urodę w ogóle, przez co wyglądałam tragicznie. Sobie w liceum... oprócz tych gazet i prostowania włosów... wiele błędów, ale to już nie natury "kosmetyczno-urodowej" :) To był cudowny czas i wiele bym oddała, żeby móc znowu iść do szkoły średniej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, też czytałam Bravo Girl! Też bym czasem chciała wrócić do liceum, m.in. dlatego, że kompletnie inaczej wybrałabym swoją ścieżkę edukacji...

      Usuń
  5. Też bym mogła wiele błędów nastoletniej sobie wytknąć ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja w sumie nie mam nic sobie do wytknięcia jeśli mówimy o tym okresie nastoletnim. Jestem zadowolona z tego jak potoczyło mi się, życie :P jedynie bym sobie powiedziała, żebym nie była taka naiwna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super :) Ja ogólnie też nie mogę narzekać, gdybym nie poszła do tej klasy, m.in. nie poznałabym mojego chłopaka - kolegi z sąsiedniej ławki :)
      Naiwność to też chyba taka cecha charakterystyczna dla młodego wieku. W sumie nie postrzegam tej cechy jako wadę! Sama jestem trochę naiwna, staram się, żeby dorosłe życie brutalnie mi tego nie zabrało :)

      Usuń
  7. Bardzo ciekawy post! Sobie mogłabym zarzucić obgryzanie paznokci , rozjaśnianie włosów, nieużywanie odżywek/masek i brak podjęcia konkretnych środków do walki z trądzikiem ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Nie martw się - myślę, że większość z nas nie stosowała wtedy żadnych odżywek :D

      Usuń
  8. A najśmieszniejsze jest to, że to trwa ciągle :D Za parę lat spojrzymy na siebie "obecną" i też będziemy miały duuużo sobie do powiedzenia. Ale to nic, grunt żeby się uczyć na swoich błędach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak! Myślę, że to właśnie jest super! Popełnianie błędów nie jest złe, złe jest niewyciąganie wniosków :)

      Usuń
  9. Dobrze, że jesteś taka młoda, a już masz takie przemyślenia:) Zazwyczaj następuje to dużo później, gdy ciężko już zmienić niektóre rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się z tego cieszę, chociaż czasem zazdroszczę niektórym takiej całkowitej beztroski :)

      Usuń
  10. Cieszę się, że mnie nie kręciły żadne z tych rzeczy - no orpócz czytania gazet:) W gimanzjum niestety sie pudrowałam i stosowałam wysuszajace kremy co nie pomagało w walce z tradzikiem:(

    Zapraszam też na konkurs na moim blogu, do wygrania zestaw hammam: czarne mydło Savon Noir i rękawica Kessa!
    http://madie.randan.pl/konkurs-wygraj-zestaw-hammam-czarne-mydlo-savon-noir-i-rekawice-kessa/
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się, myślę, że wszystkie przeszłyśmy przez etap wysuszania skóry problematycznej. Kiedyś moim ulubionym tonikiem był taki fioletowy z Clean&Clear na wągry, który masakrycznie wysuszał!
      Zaraz zajrzę do Ciebie!

      Usuń
  11. Dawnej sobie przede wszystkim zabrałabym prostownicę i nakazała używania kremów z filtrami od bardzo wczesnej młodości ;) na szczęście nie przeszłam etapu solarium, ale mimo to ochrona przeciwsłoneczna przydałaby się, zwłaszcza na ostrym słońcu.
    Co do tłustych kremów - to czy zapychają czy nie zależy od wielu czynników, nie każdy tłuszcz zapycha, na pewno nie każdy olej, a nawet najgorsze zapychacze nie wyrządzą szkody używane razem z kwasami.
    Chyba każdy w młodości popełniał wiele urodowych błędów, bo niestety w naszym kraju prawidłowe obchodzenie się ze skórą czy włosami nie jest zbyt popularne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o tłuste kremy - w tej chwili wiem już dokładnie, co mnie zapycha i jest to przede wszystkim gliceryna, parafina, trójglicerydy, które znajdują się w większości kremów, te tłuste zazwyczaj bazują na parafinie, więc nie używanie nich w moim przypadku się sprawdza, zaś używanie zazwyczaj oznacza zapchane pory.
      W tamtych czasach nawet nie słyszałam o kwasach ;)

      Rzeczywiście u nas w kraju realne dbanie o siebie i uświadamianie w kwestii pielęgnacji dopiero raczkuje...

      Usuń
  12. Ja sobie w wieku 15 lat hmmm zabrałabym przede wszystkim prostownice i olejki przyśpieszające opalanie, a kupiłabym sobie jakaś dobrą odżywkę i krem z filtrem hah :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj te olejki przyśpieszające opalanie to masakra :D

      Usuń