Dlaczego moda na minimalizm kompletnie do mnie nie trafia

Cześć kochani!

Od kilku miesięcy na wielu blogach i na wielu kanałach na YouTube panuje moda na minimalizm - dziewczyny wyrzucają połowę swoich ubrań i kosmetyków i mówią o tym, jak bardzo są dzięki temu szczęśliwe. Gdy czytam posty i oglądam filmiki na ten temat, przyznam szczerze, że jedyne co robię, to kręcę głową z niedowierzania. No bo sorry - jakim cudem jakakolwiek kobieta może być taaaaka szczęśliwa posiadając 3 bluzki i 2 pary spodni? 



Zacznę może od tego, że w dzisiejszym świecie tak bardzo opanowanym przez konsumpcjonizm, w którym telefony i samochody są mądrzejsze od przeciętnego gimnazjalisty, bardzo przydatna jest alternatywa dla takiego stylu życia, którą logicznie zwie się minimalizmem. Niestety wydaje mi się, że niektórzy kompletnie nie rozumieją znaczenia tego słowa. 
Ogólnie rzecz biorąc minimalizm (za SJP) to "ograniczenie do minimum wymagań, potrzeb, dążeń itp.", jednak niektórzy postrzegają to słowo jako synonim:

1. porządku
Dlaczego, gdy ktoś ogarnia swoją szafę, czyli wyrzuca ubrania, które są zniszczone albo nie pasujące, albo gdy ogarnia swoją kosmetyczkę, czyli wyrzuca kosmetyki przeterminowane, to nie robi już najzwyczajniejszego porządku tylko "staje się minimalistą"? 

2. zdrowego rozsądku
Powstrzymanie się od kupienia dwusetnego lakieru do paznokci albo trzydziestej szmatki z Bershki także nie jest minimalizmem, ale zdrowym rozsądkiem. W takiej sytuacji nie dziwię się, że można być przytłoczonym ilością posiadanych rzeczy, jednak też ciężko tu mówić o jakimkolwiek minimalizmie - raczej o pójściu po rozum do głowy.

3. "nadal kupuję dużo, ale przynajmniej z kaszmiru i wełny merynosa" 
Co to za "minimalizm", kiedy kupuje się mnóstwo ubrań, które będą modne może jeszcze w następnym miesiącu, a potem będą nadawały się tylko na randkę z telewizorem? Bluza ze zdjęciem kota w lennonkach nie stanie się klasykiem, nawet jeśli będzie zrobiona z nie wiadomo jakiego materiału.

Niestety często wizje przedstawiane w książkach, artykułach czy postach są bliższe ascetyzmowi, a nie minimalizmowi. Komponowanie szafy, która składa się z 10 czy 15 ubrań brzmi dla mnie, jak najgorszy koszmar, a nie coś, do czego chciałabym dążyć. Tym bardziej mnie to dziwi, bo jeszcze nie tak dawno temu nasi rodzice czy dziadkowie musieli żyć w czasach, w których taka szafa była codziennością - nie słyszałam, żeby ktoś wspominał ten aspekt z rozrzewnieniem. Dlatego między innymi nie rozumiem tego, że ktoś nie chce po prostu cieszyć się możliwością wyboru. 

Jeżeli chodzi o modę, to znacznie bardziej trafiają do mnie postulaty slow fashion, który zakłada przedkładanie jakości nad ilość, posiadanie pewnych klasyków w szafie, ale także i tu potrzebny jest umiar i dystans w podejściu do tego trendu. 

Podsumowując - rzeczony "minimalizm", tak samo jak paleo, dieta raw, czy inne style życia, które opierają się na totalnym wyeliminowaniu jakiś produktów, czy na kompletnym podporządkowaniu mu swojego życia, są według mnie zbyt ekstremalne. Wszystko jest dla ludzi, pod warunkiem, że zachowamy zdrowy rozsądek.

Jak Wy podchodzicie do tego trendu? Popieracie czy jesteście przeciwne?

Polub facehairbodycare na Facebooku

Pozdrawiam wszystkich
Asia

P.S. Zapraszam Was także na mój profil na Instagramie :)

46 komentarzy:

  1. Zdrowy rozsądek to postawa :) A minimalizm nie jest dla mnie ,nie rozumiem jak można żyć mając tam po kilka koszulek i jedną parę jeansów(trochę przesadziłam :P ) Nie staram się nie kupować nie optrzebnych rzeczy,ale z racji tego ,że ubieram się głównie w lumpeksach,mam o wiele więcej rzeczy niż jeżeli bym kupiła w sieciówkach,no bo ja w lumpeksie w poniedziałek na w ogóle nie zniszczone jeansy Levisa zapłaciłam 15 zł więc wtedy mogę sobie jeszcze pozwolić kupić więcej akurat kupiłam jeszcze 3 bluzki z Zary i zapłaciła 32 zł a wiadomo gdybym to miała kupić nowe to zbierałabym kase na takie zakupy bardzo długo.Ja poprsotu wychodzę z założenia że trzeba myśleć,wiadomo nie potrzebujemy 10 żółtych pasków ale też nie przesadzajmy i nie miejmy w szafie 3 bluzek na krótki rękaw bo w modzie jest minimalizm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę Levisów! Dokładnie, najlepiej bez popadania ze skrajności w skrajność :)

      Usuń
  2. Bardzo fajny post. Ja także od jakiegoś czasu zauważyłam owczy pęd do kopiowania pewnych trendów i to głównie tych groteskowych. Jeśli chodzi o minimalizm np. w modzie to u mnie chyba jest dośc minimalistycznie, przynajmniej co do ubrań wierzchnich (mam dośc charakterystyczny styl i np. nie działają na mnie sezonowe trendy), za to uwielbiam kupowac bieliznę. I fakt: wiele osób zdrowy rozsądek myli z minimalizmem, ale z drugiej strony gdzie leży różnica między tymi dwoma pojęciami? Chyba dla każdego w trochę innym miejscu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwróciłaś uwagę na ciekawą rzecz - rzeczywiście różnica między minimalizmem a zdrowym rozsądkiem z punktu widzenia hm... ilościowego? jest dość płynna, jednak do zdrowego rozsądku nikt nie dorabia życiowej ideologii :)

      Usuń
  3. Ja jestem jedynie za minimalizmem we wnętrzach. Prostota przede wszystkim. Natomiast minimalizm w garderobie? Nie sądzę. Czekam aż niebawem blogerki wypadną z posiadaniem trzech par majtek i skarpetek, bo w końcu minimalizm. Być może minimalizm może się łączyć z oszczędzaniem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak - minimalizm we wnętrzach popieram, ale też oczywiście do pewnego stopnia (nie lubię jak mieszkanie wygląda tak, jakby nikt w nim nie mieszkał). Myślę, że rzeczywiście może się łączyć z oszczędzaniem, szczególnie w przypadku kosmetyków.

      Usuń
  4. Szczerze mówiąc nawet nie wiedziałam o tym trendzie :D ale zapoznając się z Twoim postem, stwierdzam, że i do mnie to nie trafia :) Nie powinno się popadać ze skrajności w skrajność czyli mamy sporo rzeczy to trzeba zrobić generalne porządki i uszczuplić szafy :) Każdy ma tyle ile potrzebuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sobie myślę, że częściej jednak o minimalizmie słyszę na YouTube, może dlatego?
      Ja mam bardzo dużo ubrań, ale nie sądzę, że gdybym miała ich mniej, moje życie byłoby lepszej jakości...

      Usuń
  5. Również niedawno dowiedziałam się o tym trendzie. No właśnie...trendzie. Pewnie niedługo przeminie. A ja jednak wolę zasadę "lepiej mieć niż nie mieć" :) Tyle, że lubię zachować umiar w tym "mieciu" i nie kupować wszystkiego, co wpadnie mi w oko. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Umiar to podstawa we wszystkim :) Również pozdrawiam!

      Usuń
  6. nawet nie wiedziałam, że taki trend istnieje, ale serio komuś podoba się posiadanie tylko kilku rzeczy w szafie? to kompletnie nie dla mnie, noł łej :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdrowego rozsądku nabrałam jeśli chodzi o ubrania w momencie, gdy po okresie zachłyśnięcia się lumpeksami wyrzucałam kolejne łachy, w których nie wyglądałam rewelacyjnie, ale pasowały i były niezłej jakości. Pozbyłam się mentalności zbieracza łachmanów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, Zielpy, Twoje komentarze zawsze powodują uśmiech na mojej twarzy :D Gratuluję pozbycia się mentalności zbieracza łachmanów! :D

      Usuń
  8. ha ha, Asia, ja z takim samym zdumieniem obserwuję te nowe pomysły i trendy :D Tak, to po prostu zdrowy rozsądek i umiar, ale "minimalizm" brzmi lepiej, no i jest na topie. Moda na paleo była dla mnie niezrozumiała od samego początku- w jednej chwili wszyscy czują się na tej diecie wspaniale, same zachwyty (często tylko po miesięcznym okresie eliminacji tych wszystkich składników...), ale za chwilę już jednak się jej nie trzymają- i tak jest z większością blogowych trendów. O bieganiu też już się naczytałam chyba wszędzie:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :D Wiesz co, ja o każdym trendzie staram się dowiedzieć czegoś więcej, analizuję co i jak, ale często są one totalnie przeciwstawne, więc po prostu do wszystkich podchodzę z dużym dystansem. Bieganie rzeczywiście też jest wszędzie :)

      Usuń
  9. Ja ostatnio pisałam o ograniczaniu się, nie o minimaliźmie, ale było to spowodowane zatrważająco powiększającą się kolekcją kosmetyków ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie widziałam jeszcze Twojego postu, ale zajrzę. Jeśli chodzi o taką ogromną kolekcję kosmetyków, która cały czas się powiększa, to się nie dziwię. Sama często się stopuję, bo nie tylko niektóre kosmetyki są nam niepotrzebne, to jeszcze pieniądze jakoś same wyskakują wówczas z portfela ;)

      Usuń
  10. Jeżeli chodzi o minimalizm w szafie to mi to odpowiada, naprawdę. I nie mam na myśli porządku. Mam dwie pary jeansów i jedne legginsy - jestem z tym szczęśliwa. Noszę te ubrania, nie mam nigdy problemu w stylu "co ja dzisiaj założę?!" tak samo z bluzkami. Owszem tych mam nieco więcej, ale nie mam ich dużo. Ale nie robię tego już z kosmetykami, bo nie byłabym zadowolona wyrzucając połowę tego co mam aby być "minimalistką" lub powstrzymując się przed kupnem nowych! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie czujesz się źle z tym, że często masz na sobie to samo?
      Dobrze, że podchodzisz do tego właśnie w ten sposób, to Tobie ma być dobrze z posiadanymi zasobami :)

      Usuń
  11. Jeżeli ktoś chce, to niech ma 2 pary spodni, jeżeli chce 30, to niech ma 30, co komu do tego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ oczywiście! Tylko jeszcze nie słyszałam, żeby do posiadania 30 ktoś dorabiał ideologię :)

      Usuń
  12. Można powiedzieć, że przyklaskuję minimalizmowi. Ale traktuję go bardzo na swój sposób i wiem, że sama nie będę minimalistką. Nie potrafię regularnie żegnać się z ubraniami, w których nie chodzę - czasem tygodnie siedzą z metką w szafie, bo brakuje okazji, albo pogoda nie ta, a że ciuch był tani i fajny, to MUSIAŁAM go kupić. I nie potrafiłabym pozbyć się książek. I lakierów do paznokci. I różnych innych pierdołek, które sprawiają, że czuję się... kobietą. Za to jestem typem układania i segregowania wszystkiego. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dokładnie tak samo, jeśli chodzi o układanie i o segregowanie - nie cierpię, gdy w szafie, szufladach czy kosmetykach nie ma jakiegoś klucza organizacyjnego :)

      Usuń
  13. Do mnie dopiero niedawno doszedł słuch o tymże trendzie i chyba nie zddążyłam jeszcze wyrobić sobie jakiegoś konkretnego zdania na ten temat. Z pewnością zauważyłam, że mam tendencję do gromadzenia(moja biblioteczka nie mieści się już na 3 ogromniastych półkach, a kosmetyczka.. rozciągnięta jest na dwa domy), ale stan w którym miałabym dwie bluzki, jedną parę spodni, kurtkę, buty.. chwila, a gdzie kosmetyki? Laptop, telefon, łądowarki, aparat... Nie, ten styl życia nie dla mnie :)
    Ale co kto woli. Rozumiem, że niektórym mężczyznom może on odpowiadać, ale kobbieta potrzebuje większej ilości rzeczy. Przynajmniej ja :D
    Ale, dopóki z tym komuś dobrze- tak powinien żyć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też potrzebuję większej ilości rzeczy, lubię mieć z czego wybierać, no ale też oczywiście wszystko ze zdrowym rozsądkiem :)
      W sumie tak sobie myślę, że sporo facetów jest minimalistami, a nawet o tym nie wie! :D

      Usuń
  14. Teraz wszystkiego jest wszędzie pełno, trudno wymyślić coś nowego. Jedyną odmianą staje się wyeliminowanie czegokolwiek. Moda jak każda inna, ma szokować, być widoczna i być na chwilę. Nie gonię za "trendami". Ot tyle myślę na ten temat

    OdpowiedzUsuń
  15. To, co sadze na temat minimalizmu i jak go postrzegam, pisalam kilka dni temu u siebie. Mysle, ze kazdy ma prawo podarzac za "moda", a czystki w szafie nazywac minimalizmem. Po trochu tak jest, choc dla mnie to idea, obejmujaca cos znacznie wazniejszego, niz ilosc i jakosc przedmiotow, ktore posiadamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam Twój post o minimalizmie na komputerze i w internecie i rzeczywiście zawarłaś w nim mnóstwo przydatnych rad, ale dla mnie to po prostu robienie porządku - potem wystarczy starać się go utrzymać :)
      A czym jest w takim razie dla Ciebie minimalizm jako idea?

      Usuń
  16. Myślę, że hasło "minimalizm" jest potrzebne właśnie dla osób bez zdrowego rozsądku ;). Są ludzie "wszystko albo nic" i jeśli nie wyeliminują pewnych aspektów całkowicie, to bum, będzie "wszystko".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo ciekawe podejście, nie pomyślałam o tym :)

      Usuń
  17. myślę że minimalizm to kolejny trend który minie tak szybko jak wszystkie poprzednie... ja co najwyżej mogę robić porządki w szafach ale to nie minimalizm tylko ogłada;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też postrzegam to właśnie w ten sposób - często to po prostu zrobienie porządku :)

      Usuń
  18. To, o czym mówią dziewczyny na Youtube to właśnie raczej powrót do zdrowego rozsądku, a nie minimalizm...I większość mówiących o minimalizmie i tak co chwilę dodaje haule, albo pokazuje stroje dnia, gdzie obwieszone są biżuterią i drogimi dodatkami...To na pewno nie minimalizm. Mimo wszystko, to w jakiś sposób pozytywny trend, nawet jeśli nazwanie go minimalizmem jest trochę przesadzone...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, vlogerki z minimalizmem i haulami są najlepsze :)
      Też tak myślę - sens jest w porządku, ale czemu robić z tego jakiś zupełnie odmienny styl życia?

      Usuń
  19. Dla mnie tak jak dla cb moda na minimalizm to glupota, ale dieta raw a raczej weganska z elementami raw jak najbardziej do mnie przemawia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do mnie niestety nie - jeśli chodzi o odżywianie to nie popieram diet, w których eliminuje się całkowicie pewne składniki (no chyba, że jest się na coś chorym albo nie toleruje się laktozy).

      Usuń
  20. Nie umiem być minimalistą :) Moja kosmetyczka przerobiła się w ogromny kufer a szafa ledwo domyka i kocham to :) Kupuje w lumpkach albo wymieniam się na vintage.pl i nie wydając majątku mam ciuch, rzecz na każdą okazję :) A diety? Nie!! Żadna do mnie nie przemawia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jakoś nie umiem się odnaleźć w lumpeksach :<

      Usuń
  21. ja mam w swojej szafie rzeczy, ktore maja 8-9 lat i mysle ze minimalizm to marketing bo wiadomo ze moda wraca i zawsze cos starego może powrocic do zyci po latach :) gorzej u mnie z pakowaniem przy wyjazdach - z tym cos chętnie bym zrobila hahaha :)
    P.S zostałaś nominowana do wzięcia udziału w KONKURSIE Serdecznie Zapraszam :)))
    mybeautyjoy.blogspot.co.uk/2014/02/walentynkowy-konkurs-rozdanie.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bardzo możliwe :) Ja nie jestem absolutnie zwolenniczką wyrzucania ubrań, chyba, że są już zniszczone, bo kiedyś z powrotem będą modne :)

      Usuń
  22. Witam, podczytują Cię już jakiś czas. I jakoś bardzo lubię tu zaglądać. Dzisiejszy post jest genialny! W końcu czytam to co sama myślę, a nie te brednie na innych blogach. Wszędzie minimalizm albo ewentualnie inne nazwy i zasłanianie się, że wcale nie piszą to co inni tylko nagle sami doszli do wniosku, że wolą ciągle prać ciuchy, bo w końcu trzeba mieć mało ale super jakości i czyste. Może dzięki nim zapełnią się kosze PCK hymm kto wie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, niesamowicie miło mi to słyszeć! :) Również pozdrawiam!

      Usuń
  23. Mnie się ten trend bardzo spodobał bo faktycznie zrozumiałam, że w moim przypadku czynnikiem decydującym o ewentualnym zakupie jest głównie cena, a jak wiadomo niska cena często przekłada się na ilość. Nie mam jednak zamiaru ograniczać swojej szafy do 3 par jeansow i 5 t-shirtow pasiastych lub gladkich tylko dlatego, że są IN. Chce po prostu odgruzować swoją szafę z rzeczy, których nie miałam na sobie conajmniej rok i nic nie wskazuje na to, że będę je nosić w niedalekiej przeszłości ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! To świetny pomysł - może pomoże Ci ten post: http://www.facehairbodycare.pl/2015/07/jak-uporzadkowaam-i-zorganizowaam-swoja.html

      Usuń