Ulubieńcy stycznia - kosmetyczni i niekosmetyczni

Cześć kochani!

Dziś ostatni dzień stycznia, a więc czas na podsumowanie ulubieńców tego miesiąca, zarówno kosmetycznych, jak i niekosmetycznych.

Ulubiony produkt do włosów
Arganowa kuracja do włosów BingoSpa przywędrowała do mnie dopiero kilka tygodni temu, nie użyłam go jakoś niesamowicie wiele razy, ale już doskonale wiem, że jest to naprawdę bardzo fajna maska do włosów. Nie używam jej tak, jak proponuje producent (wmasowywanie w skalp itp.), tylko tak, jak każdą standardową maskę – czyli na umyte włosy na jakieś 30 minut pod czepek. W ostatnią niedzielę nałożyłam na 3 godziny przed myciem olej wzmacniający Babuszki Agafii, a potem tę maskę i moje włosy były po prostu rewelacyjnie wygładzone. Polecam!


Ulubiony produkt do twarzy
Zima daje mojej twarzy w kość, borykam się z niewielkim przesuszeniem, co w przypadku mojej twarzy jest dość niespotykane. Doceniłam tutaj działanie algowej maseczki do twarzy Planeta Organica, którą stosuję teraz tak naprawdę co drugi dzień i daje ulgę. Nie wiem jednak, czy byłaby w stanie nawilżyć prawdziwie suchą skórę.


Ulubiony produkt do ciała
Nie będzie to kosmetyk, ale akcesorium, a mianowicie szczotka do ciała z Rossmanna, której używam do szczotkowania ciała na sucho. Zaczęłam to robić w ostatnich dniach stycznia i powiem, że widzę ogromną różnicę, przede wszystkim w stanie mojej skóry. Dotychczas borykałam się z nieciekawą skórą na nogach, szybko się przesuszała, nie była gładka, występowały różne krostki. Teraz już tego nie ma. Poza tym, w połączeniu z serum drenującym z Ziai świetnie działa na cellulit.



Ulubiony produkt do ust
Normalnie tej kategorii nie ma, ale od początku grudnia używam rewelacyjnego balsamu do ust, który trafił nawet do ulubieńców roku 2013 po zaledwie miesiącu stosowania. Mowa oczywiście o balsamie do ust Reve de miel od Nuxe. Produkt jest po prostu fenomenalny, nigdy w życiu nie używałam nic tak bardzo nawilżającego! Używam go tylko na noc i rano na ustach ten produkt jeszcze jest, nie wspominając o świetnym nawilżeniu.


Ulubiony kosmetyk kolorowy
Róż do policzków Estee Lauder Pure Color 01 Pink Tease. Odkąd go kupiłam,  tak naprawdę prawie dzień w dzień gości na moich policzkach. Uwielbiam go za subtelny, naturalny, chłodny odcień, który rewelacyjnie pasuje do mojej bladej karnacji.


Ulubiony lakier do paznokci
Będą dwa, ale z tej samej serii: Snow Dust Princess nr 1 i 3, czyli złoto i srebro. O jeny, totalnie zwariowałam na punkcie tych lakierów, są po prostu przepiękne!


Ulubiona książka
W styczniu miałam okazję przeczytać niestety tylko jedną książkę, a mianowicie Nową modę polską Marcina Różyca. Pokrótce jest to kompendium wiedzy na temat współczesnej polskiej mody, od modowej mapy Polski, przez sylwetki projektantów, aż do rozmów z wieloma osobistościami związanymi z polską modą, np. z Arkadiusem, Joanną Klimas, Magdaleną Komar. W książce znajduje się też wiele zdjęć kolekcji, butików, wystaw. Bardzo polecam tę książkę każdej osobie, która naprawdę interesuje się modą :)


Ulubiony film
No i tutaj mam mega wielki dylemat – w ostatni weekend obejrzałam trzy filmy, z czego dwa są nominowane do Oscara, a dwie aktorki trzeciego filmu zostały nominowane w kategorii najlepsza aktorka pierwszo- i drugoplanowa. Mowa o Wilku z Wall Street, American Hustle i o Sierpniu w hrabstwie Osage (nominowane Meryl Streep i Julia Roberts). Naprawdę nie umiem stwierdzić, który z nich jest najlepszy, każdy jest fenomenalny na swój sposób, więc polecam Wam każdy z nich. Dajcie znać co Wy sądzicie o tych filmach :)





Jacy byli Wasi ulubieńcy stycznia? 


Polub facehairbodycare na Facebooku

Pozdrawiam wszystkich
Asia

Jak zatuszować zmęczenie makijażem - triki i przykładowy makeup

Cześć kochani!

Sesja daje nam wszystkim nieźle popalić, sporo z nas nie wysypia się dostatecznie, co niestety odbija się na naszym wyglądzie w postaci cieni pod oczami, przekrwionych oczu czy poszarzałej cery. Dziś przedstawię Wam kilka makijażowych trików, które pozwolą nam ukryć zmęczenie i zaprezentuję Wam przykładowy makijaż.


Przy tuszowaniu zmęczenia będziemy skupiać się na kilku głównych elementach: optycznym powiększeniu, rozświetleniu oka, dodaniu cerze zdrowych kolorów i na przeniesieniu uwagi osób patrzących na inną część naszej twarzy niż oko. 

Cera
1. Odrzuć mocno kryjący podkład na rzecz lekkiego i rozświetlającego
Gdy jesteśmy zmęczone i widać to po naszej cerze, ostatnią rzeczą, jakiej potrzebujemy na naszej twarzy jest maska lub krycie tak mocne, że bez żadnego różu wyglądamy jak trup. W takie dni stawiamy na lekkie rozświetlające podkłady, kremy BB czy inne kremy tonujące. Jeżeli taki podkład nie pokryje wszystkich niedoskonałości, używamy korektora. Uwaga! Nie szukamy produktów z chamskimi drobinkami - wykończenie ma być satynowe. Polecam tutaj Bourjois Healthy Mix, Astor Lift Me Up, Lancome Teint Miracle.

2. Użyj różu - najlepiej o jasnym, chłodnym odcieniu 
Taki róż przepięknie podkreśli Wasze kości policzkowe i doda dużo świeżości cerze. Ze swojej strony polecam np. Estee Lauder Pure Color Blush 01 Pink Tease.

Oczy
1. Użyj kropli do oczu niwelujących zaczerwienienie oka
Nie jest to formalnie trik makijażowy, ale uwierzcie mi - takie krople potrafią zdziałać cuda :) Polecam Visine i Starazolin.

2. Jasny cień Twoim przyjacielem
Nakładamy go na całą górną powiekę i precyzyjnie w wewnętrzny kącik, wjeżdżając także na powiekę dolną do 1/3 jej długości. Jeśli chodzi o wykończenie cienia, to musicie same sprawdzić w czym Wam najlepiej - radziłabym unikać Wam cieni z drobinkami, jednak nie musi to być cień matowy. Po prostu coś na tyle subtelnego, żeby rozświetlało oko, a przy tym nie ściągało zbytnio uwagi. W kolorach szukamy przede wszystkim jasnego beżu, złota.

3. Podkreśl brwi
Brwi podkreślone w odpowiedni sposób mogą optycznie powiększyć nasze oczy i dodać twarzy wyrazistości. Brew musi kończyć się dokładnie na przedłużeniu prostej skrzydełko nosa-zewnętrzny kącik oka. Często nasze brwi są za krótkie - jeśli dorysujemy je do tego miejsca, nasze oko wyda się być większe. Tylko uważajcie, żeby nie przesadzić :)

4. Jasna kredka na dolnej linii wodnej
Najbezpieczniejszym wyborem będzie cielista (ale niezbyt różowa!), bo biała może podkreślić zaczerwienienie oczu. Jeśli jednak uporałyście się z tym problemem za pomocą kropel, możecie śmiało użyć białej.

5. Górna powieka - nic ciemnego!
Na górnej powiece odpada czerń, fiolet czy granat. Ze swojej strony polecam bardzo fajny brązowozłotawy eyeliner z Wibo, który dodaje odrobinę dodatkowego rozświetlenia. 

6. Postaw na rzęsy
Rzęsy po pierwsze podkręć zalotką, a po drugie mocno je wytuszuj (ale nie tak, żeby tworzyły się grudki lub owadzie nóżki). Jeśli potrzebujesz optycznego zagęszczenia rzęs, pomaluj czarną kredką górną linię wodną - ale tylko ją - patrz punkt 5. Nie będzie tego widać, a rzęsy wydadzą się być gęstsze. 

Usta
Cokolwiek by się nie działo, po naszych ustach nigdy nie widać niewyspania czy zmęczenia, dlatego to na nie będziemy kierować uwagę innych. Jeśli chodzi o kolory, unikałabym ciemnego fioletu, burgunda czy ciemnej czerwieni - one przyćmią całą twarz. Polecałabym za to ostry róż, róż barbiowy, koral czy klasyczną czerwień.


A oto przykładowy makijaż wykonany zgodnie z powyższymi wskazówkami :)

Użyte kosmetyki: róż Estee Lauder Pure Color Blush 01 Pink Tease, cień Manhattan Intense Effect 52M Dusky Pink, Nyx Soft Matte Lip Cream 07 Addis Ababa, kredka Avon SuperShock Black, biała kredka Avon, brązowy eyeliner Wibo, korektor Eveline Art Scenic (bodajże 04), Eveline Big Volume Lash Mascara, puder bambusowy BU; kolory niestety trochę zjedzone :<

Mam nadzieję, że moje porady okażą się być pomocne :) Macie problem ze zmęczeniem widocznym na twarzy?

Polub facehairbodycare na Facebooku

Pozdrawiam wszystkich
Asia

Jak zorganizować swoje kosmetyki - wskazówki, przykłady

Cześć kochani!

To, jak przechowywać nasze kosmetyki dla wielu z nas stanowi duży problem. Często najzwyczajniej na świecie nie mamy miejsca na to, żeby to wszystko pomieścić. Opcje są trzy: możemy albo pozbyć się części kosmetyków, albo przeprowadzić się do większego mieszkania, albo postarać się je jakoś konkretniej zorganizować. Wszystkie doskonale wiemy, że opcja numer jeden na pewno się nie wydarzy, opcja numer dwa jest dość kosztowna, więc pozostaje nam lepsza organizacja naszej kolekcji. 








Jak zacząć racjonalnie organizować nasze kosmetyki?

Wskazówka 1: Krytycznie przejrzyj całą swoją kolekcję
Niestety sporo z nas, z przyczyn dotąd niewyjaśnionych, trzyma kosmetyki, które są przeterminowane albo są totalnymi bublami i nigdy ich już nie użyjemy. Z takimi kosmetykami należy się bezwzględnie rozstać - przeterminowane wyrzucamy, a te nieużywane oddajemy znajomej (a nuż się u niej sprawdzi), możemy też je sprzedać. 

Wskazówka 2: Nie kupuj kosmetyków na zapas
Zdaję sobie sprawę z tego, że czasem są fantastyczne promocje 2 w cenie 1 albo w ogóle wyprzedaże, ale nie ma sensu robić zapasów 7 balsamów, 6 tuszy do rzęs, 4 peelingów itp. Weźmy sobie taki tusz do rzęs - zazwyczaj używamy tylko jednego na raz. Jeśli przeciętnie jednego tuszu używa się 3-6 miesięcy, to biorąc pod uwagę tę większą wartość, mamy potencjalny zapas na 3 lata! Takie gromadzenie kosmetyków to strata pieniędzy (często zapomnimy, że dany kosmetyk posiadamy) i niepotrzebne zajmowanie miejsca.

Wskazówka 3: Nie kolekcjonuj 
Nie kupuj kolejnego lakieru do paznokci lub szminki, tylko po to, żeby mieć wszystkie z danej kolekcji lub limitowanej edycji. Kupując coś z tak błahego powodu, nie mając tak naprawdę żadnej racjonalnej przyczyny takiego zakupu, istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że ten produkt skończy nieużywany i będzie nam zalegał.

Wskazówka 4: Podziel kosmetyki na te używane częściej i rzadziej
Wiadomo, mamy kosmetyki, których używamy codziennie - z kolorówki tusz do rzęs czy puder, z pielęgnacji balsam do ciała, krem do rąk. Wygodniej jest podzielić i przechowywać w trochę inny sposób. Dzięki temu przyspieszymy nasz codzienny proces robienia makijażu o czas, który poświęciłybyśmy na przekopywanie się przez sztuczne rzęsy albo kosmetyki na wielkie wyjścia.


Sposoby organizacji


Jeśli chodzi o kolorówkę, to bez wątpienia najlepszym sposobem na przechowywanie jej jest po prostu toaletka z dużą szufladą pod blatem i przykładowo jakimiś małymi na blacie. Jeśli takich nie ma, można pomyśleć nad fajnymi organizerami takimi jak te od Muji. Toaletka to moje wielkie marzenie, niestety, żeby wstawić taką do mojego pokoju, musiałabym się pozbyć łóżka ;) Mam nadzieję, że kiedyś to moje marzenie się spełni. Bardzo podobała mi się organizacja kosmetyków That's Heart, która kilka dni temu dodała filmik o swojej toaletce.

Innym rewelacyjnym sposobem jest przeznaczenie na kosmetyki jednej lub kilku szuflad z komody. Wówczas do takiej szuflady możemy powkładać pudełka bez pokrywek, jakieś organizery i również wszystko jest w jednym miejscu, bardzo przejrzyście poukładane. Bardzo fajnie swoje kosmetyki zorganizowała one little smile, co pokazała w tym poście.

Kolejnym bardzo fajnym sposobem są koszyczki i pudełka po prostu poustawiane gdzieś na półkach czy w szafkach. Nie jest to może tak przejrzysty sposób przechowywania jak toaletka i szuflada, często też te pudełka są porozstawiane w różnych miejscach w pokoju, ale z pewnością także wszystko ma swoje miejsce, nic się nie wala bez ładu i składu. Osobiście sama stosuję ten sposób organizacji kosmetyków. Większość kosmetyków pielęgnacyjnych trzymam w łazience w koszyczkach. W jednym dużym pudle trzymam rzadziej stosowane kosmetyki pielęgnacyjne, w kolejnym rzadziej używaną kolorówkę. W kolejnych dwóch lakiery do paznokci.


Super sprawą jest to, o czym pisałam we wskazówce nr 4. Mam osobne koszyczki na najczęściej używaną kolorówkę i pielęgnację, ten pierwszy trzymam przy biurku, przy którym robię makijaż, drugi przy łóżku. W koszyczku z pielęgnacją mam takie rzeczy jak mój Tangle Teezer, krem do rąk, balsam do ust, serum do włosów, odżywkę do paznokci + opaskę do włosów, którą związuję je przed snem i opaskę na oczy. Są to dokładnie wszystkie rzeczy, których używam przed snem, trzymane w jednym miejscu. 

Pamiętajcie, że podstawową zasadą organizacji czegokolwiek jest użyteczność. Jeżeli coś jest ładne, a nieużyteczne, nie ma to sensu, więc zastanówcie się, zanim kupicie najpiękniejszą toaletkę świata, która jest zupełnie niepraktyczna. 

Jak Wy organizujecie swoje kosmetyki? 


Polub facehairbodycare na Facebooku

Pozdrawiam wszystkich
Asia

Tydzień w zdjęciach (10)

Cześć kochani!

Ten tydzień był dla mnie bardzo męczący - w weekend odpoczywam, a od jutra siadam do nauki do kolejnego egzaminu. Wczoraj w końcu pierwszy raz w tym tygodniu porządnie się wyspałam, a i tak musiałam uciąć sobie 26-minutową drzemkę w ciągu dnia - zmęczenie daje o sobie znać.


1. Dzisiejszy poranek spędziłam w towarzystwie InStyle'a - miło było powylegiwać się w łóżku i poczytać. Niestety cały czas nie mogę przeżyć tej okładki. Nie dość, że do dziś nie miałam pojęcia, kim jest Marcelina Zawadzka, to ze wszystkich zdjęć z sesji, na okładkę wybrali chyba to totalnie najgorsze. Taka ładna i zgrabna dziewczyna, a na tym zdjęciu wygląda na konkretną kobitkę po 40. Szok.
2. A tak umilałam sobie jeden z wieczorów w tym tygodniu - pięknym świecznikiem na podgrzewacz, który rzuca urocze światło na wszystko wokół. W tle szkic sukni Karla Lagerfelda.

3. Mała zapowiedź jednego z przyszłotygodniowych postów :) 
4. Niesamowity warkocz, który wyczarowała mi Pani Ewa, gdy była u niej podciąć grzywkę. Nie jest on raczej w moim stylu, ale nie zmienia to faktu, że jest po prostu imponujący :) 


5. Kilka nowości, które trafiły w moje ręce w tym tygodniu: krem do rąk Palmer's z masłem Shea, srebrny lakier Lovely Snow Dust Princess i płyn micelarny z Biedronki :)
6. Na jedno z drugich śniadań w tym tygodniu zrobiłam sobie owsiankę na mleku, posłodzoną naturalnym miodem wielokwiatowym, do tego borówki, które zamroziłam latem i suszona żurawina. Pycha! Muszę jednak jeszcze potrenować z proporcjami, na razie daję za mało płatków, a za dużo mleka :)

Kilka ciekawych linków:
1. Test "którym z bohaterów The Big Bang Theory jesteś" - mi wyszło, że Rajem :D
2. Test "w którym mieście powinieneś naprawdę mieszkać" - pokazywałam go już Wam na fanpage'u. Mnie wyszedł Londyn :)
3. Bardzo fajny zbiór inspiracji DIY do domu u Aliny.
4. Coś dla wszystkich perfekcjonistów, których męczy ta cecha charakteru.

Jak Wy spędziłyście Wasz tydzień? 


Polub facehairbodycare na Facebooku

Pozdrawiam wszystkich
Asia

25 sprawdzonych sposobów na chillout, czyli jak się odstresować

Cześć kochani!

Czasem każdy z nas z powodu natłoku obowiązków czy zbyt wielu zmartwień potrzebuje chwili, żeby się zrelaksować albo z kolei spuścić parę, a więc odreagować. Każdy z nas inaczej znosi stres, na każdego z nas inaczej on wpływa. Dziś chciałabym Wam przedstawić moje 25 sposoby na to, jak po prostu najzwyczajniej na świecie wyluzować.


www.tumblr.com

1. Wyjdź na spacer do parku. Kontakt z naturą i jej obserwacja daje dużo ukojenia.
2. Jeśli nie możesz tego zrobić, otwórz szeroko okno i po prostu głęboko oddychaj.
3. Obejrzyj jakiś optymistyczny, wesoły film, np. Mamma mia!
4. Zrób sobie fantastyczną drzemkę.
5. Idź pobiegać na dwór...
6. ...lub wybierz się na siłownię. Nic nie pozwala tak dobrze odreagować jak wysiłek fizyczny.
7. Przytul się do ukochanego/ukochanej albo do bliskiej Ci osoby. Przytulanie działa kojąco na nerwy.
8. Wybierz się na ulubiony deser do kawiarni. Zabierz ze sobą książkę i spędź miły czas w samotności, a jednak pośród ludzi.
9. Zadzwoń do przyjaciela.
10. Idź na jogę. To chyba mój ulubiony sposób na relaks. Ostatnio, po ciężkim egzaminie wybrałam się na jogę i wyszłam z niej jako zupełnie inny, odstresowany człowiek.
11. Zrób sobie domowe spa: porządna pielęgnacja ciała w połączeniu z świeczkami, pięknym otulającym zapachem i subtelną muzyką w tle.
12. Możesz też wyjechać na kilka dni do prawdziwego spa (sama jeszcze nigdy nie byłam w spa z prawdziwego zdarzenia, to jedno z moich małych marzeń)
13. Spróbuj medytacji.
14. Wycisz się przy dźwiękach Rainy Mood lub Noisli.
15. Weź długą kąpiel z dobrą książką.
16. Wykrzycz się (ale nie na kogoś!). Możesz to zrobić gdzieś w lesie albo krzyczeć w poduszkę (tego akurat jeszcze nie próbowałam i nie wiem, czy bym się odważyła, ale czytałam, że to świetny sposób na pozbycie się stresu czy złości)
17. Pozwól sobie na cudowne lenistwo. Takie nicnierobienie pozwala odpocząć i ponownie naładować swoje akumulatory. Zawiń się w koc i po prostu oglądaj stare odcinki ulubionego serialu, czytaj książkę, graj w Simsy ;).
18. Idź do kina lub teatru - całkowite skupienie się na fabule, bez rozpraszaczy w postaci dzwoniącego telefonu czy krzyczących do siebie członków rodziny, pozwoli Ci na zapomnienie o zmęczeniu lub stresie, chociaż na te 2-3 godziny.
19. Zadbaj o swoje otoczenie - może sam fakt sprzątania nie jest szczególnie relaksujący czy odstresowujący, ale zupełnie inaczej odpoczywa się w porządku niż w bałaganie.
20. Spotkaj się z grupą najbardziej pozytywnych ludzi, jakich znasz. Mnóstwo śmiechu i świetny czas spędzony w gronie optymistycznych znajomych to najlepszy odstresowywacz na świecie.
21. Zaopatrz się w folię bąbelkową (chociaż ona może z kolei denerwować innych) lub gniotka - w doraźnych sytuacjach mogą Cię uspokoić. 
22. Zadbaj o dietę - podobno spożywanie niektórych produktów pozwala przygotować nasz organizm na stres, a docelowo go zmniejszyć. W ten sposób działa owsianka, pomarańcze, szpinak, tłuste ryby, pistacje, awokado, migdały.
23. Znajdź ukojenie w muzyce. Połóż się, włóż słuchawki, zamknij oczy i po prostu słuchaj. Możesz spróbować wsłuchiwać się w konkretny instrument w piosence, na przykład w pianino lub bas. 
24. Spróbuj z odrobiną aromaterapii. Napuść ciepłej wody do wanny, dodaj sól do kąpieli lub płyn, zapal świece zapachowe. Postaraj się, aby zapachy były spójne, nic nie może Cię drażnić. Zgaś światło, zamknij oczy, po prostu wdychaj opary i staraj się o niczym nie myśleć. 
25. Pobaw się ze swoim czworonożnym przyjacielem. Przytulenie się, głaskanie go i skupienie się tylko i wyłącznie na nim uspokoi Ciebie, a Twojemu zwierzakowi zapewni dużą dawkę szczęścia. 

Jakie są Wasze sposoby na odstresowanie się lub relaks? Macie z tym problem?

Polub facehairbodycare na Facebooku

Pozdrawiam wszystkich
Asia

Jak dobierać ubrania do swojej sylwetki - gruszka

Cześć kochani!

Ubieranie się odpowiednio do swojej sylwetki to jeden z najczęstszych i największych problemów ubraniowych wielu kobiet. Część z nich kompletnie nie umie dopasować fasonów i kolorów do swojej figury, a szkoda, bo dzięki odpowiednim zabiegom możemy bardzo często odjąć sobie kilka kilogramów, dodać kilka centymetrów wzrostu i optycznie wyrównać proporcje.

Zapewne wiele z Was czytało już sporo artykułów poświęconych typom kobiecych sylwetek. Według mnie większość z nich niestety jest zbyt zawiła i w ogólnym rozrachunku niewiele pomaga.

Ogólnie rzecz biorąc możemy wyróżnić trzy podstawowe typy sylwetek: gruszka, klepsydra i jabłko. Żeby wiedzieć, jakim typem sylwetki jesteśmy, musimy zebrać trzy wymiary: ramiona, talia, biodra. Uwaga! Biust w tej chwili nie ma większego znaczenia, bo zajmujemy się proporcjami, "ramami" naszej figury. Będziemy dążyć do tego, żeby nasza sylwetka wyglądała jak klepsydra, czyli żeby szerokość ramion i bioder była w miarę równa, a talia była ładnie wcięta. Im dysproporcja jest większa, tym bardziej musimy zwracać uwagę na to, żeby starać się wyrównać linię ramion i linię bioder. Warto też wspomnieć, że im jesteśmy szczuplejsze, tym więcej ewentualnych grzeszków stylizacyjnych ujdzie nam na sucho :)

Dziś opiszę Wam, jak powinna ubierać się gruszka. Jesteśmy gruszką, gdy nasze biodra są sporo, co najmniej 3 cm, szersze niż nasze ramiona. To, czym będziemy się zajmować w przypadku tej figury, to albo zniwelowanie bioder albo poszerzenie ramion. Do tego będziemy ładnie podkreślać naszą talię. 
Z figurą gruszki często idzie w parze większa pupa, większe uda, krótkie nogi, ale za to bardzo ładna talia - nie zawsze tak jest, ale często. Dlatego nasze ubrania muszą nie tylko wyrównywać proporcje, ale chować ewentualne mankamenty i podkreślać atuty. 

Zacznę od tego, że każda gruszka powinna zaprzyjaźnić się ze spódnicami, szczególnie, jeśli ma spore uda. Dlaczego? Jakkolwiek byśmy się nie starały, spodnie podkreślą nasze biodra i uda i "dociążą" naszą sylwetkę, zaś dobrze dobrana spódnica może odjąć kilka ładnych kilogramów, nadać sylwetce lekkości i podkreślić to, co mamy najlepsze, czyli naszą ładną talię.
Dla gruszki odpowiednimi spódnicami będą rozkloszowane lub ołówkowe, dopasowane z wysoką talią (ale nie obcisłe!). Najlepszym wyborem będą takie w ciemniejszym kolorze. Jeżeli mamy spore uda, to najlepszym wyborem będą spódnice w długości trochę przed kolano. 
Top Secret, Mohito

Jeśli chodzi o bluzki, koszule czy sweterki, to warto wybierać takie, które przyciągają uwagę do góry sylwetki albo takie, które są jaśniejsze od spódnicy. Jeśli biodra trochę optycznie zwęzimy lub je ukryjemy, to i tak górną część ciała musimy poszerzyć. Dlatego rewelacyjnym wyborem będą wszystkie bluzki z dekoltem w łódkę, z jakimiś aplikacjami, wzorami wzdłuż dekoltu, z wyrazistym kołnierzem albo cała bluzka będzie w jakimś mocnym kolorze lub przyciągającym wzrok wzorem. Nasza bluzka czy sweter nie powinny się kończyć dokładnie w linii bioder, bo przyciągniemy do nich uwagę.

wszystko Mohito

Ze spodniami gruszka ma problem. Tak naprawdę najlepszym wyborem byłyby proste, czarne spodnie, delikatnie dłuższe, żeby wchodziły nam obcas - wówczas optycznie nogi wydłużymy. Niestety, takie spodnie można nosić jedynie do obcasów. W innym przypadku niestety musimy albo zaakceptować fakt, że nie wyglądamy w nich fenomenalnie albo odpuścić sobie ich noszenie. 

W przypadku płaszczy musimy pamiętać o ładnym podkreśleniu naszej talii, żeby płaszcz był dopasowany do naszej sylwetki (odpadają wszystkie propozycje oversize) i żeby działo się coś w górnej części ciała. Idealnym rozwiązaniem będą wszystkie płaszcze z pagonami, z futrzanymi kołnierzami, z dużymi klapami, z wcięciem w talii lub z paskiem, które na dole idą wzdłuż sylwetki lub w klosz. Płaszcz nie może też być za długi - na pewno przed kolana. 
 Miss Selfridge, Louche
(całkowicie zakochałam się w płaszczu po prawej, jest booooski! Pocięłabym się, żeby go mieć! Problem jest jeden - kosztuje małą fortunę :<)

Sukienki, tak samo jak spódnice, to przyjaciele gruszki. Najlepszym wyborem będą sukienki z rozkloszowanym dołem i dopasowaną górą, najlepiej, jakby działo się coś jeszcze przy dekolcie.


H&M, Mohito
(tu przy dekolcie nic się nie dzieje, ale zawsze można dołożyć jakiś wielki naszyjnik, brochę albo coś doszyć)

Co ciekawe, akcesoria także mają wielki wpływ na proporcje naszej sylwetki. Dla gruszek najlepszą biżuterią będą duże naszyjniki, wszystkie modne obecnie statement necklaces. Przyciągną one uwagę do góry ciała i optycznie trochę ją poszerzą. Lepiej unikać bransoletek - w naszej naturalnej pozycji, czyli z rękami wzdłuż ciała, przyciągną niepotrzebnie uwagę do bioder. Jeśli lubimy bransoletki, to lepiej wybrać te delikatne, żadne duże, drewniane etno.
Zara

Co jeszcze ciekawsze, warto zwrócić uwagę na dobór torebki. Dla gruszki najlepsze będą niewielkie torebki noszone na wysokości talii - dzięki temu zwrócimy na nią uwagę. Torebka dyndająca w okolicy bioder, przyciągnie do nich uwagę. Torebka nie może być także zbyt duża, bo przytłoczy sylwetkę.

Parfois, Zara

Wybaczcie jakość niektórych zdjęć, miałam niestety momentami problem, by znaleźć dokładnie to, o co mi chodzi, więc jak już znalazłam, to brałam :)

Jakimi typami sylwetek jesteście? Chciałybyście zobaczyć taki post poświęcony jabłku i czy interesuje Was tematyka doboru ubrań czy tuszowania mankamentów?

Polub facehairbodycare na Facebooku

Pozdrawiam wszystkich
Asia

Tydzień w zdjęciach (9)

Cześć kochani!

Kolejny tydzień za nami, a więc czas na zdjęcia :)


1. W ostatnim tygodniu w zdjęciach pisałam Wam o trudnym zaliczeniu z makro, które miałam w ostatni poniedziałek. Zdałam na piękne 4+, więc w ramach nagrody kupiłam sobie mojego ukochanego Subway'a z grillowanym kurczakiem. Wzięłam na amerykańskim chlebie - nie polecam, znacznie lepsze jest zwykłe ciemne :)

2. Moja Biańczysława również jest fanką pysznego jedzenia, można by rzec, że jest hobbystką ;). Na zdjęciu jest niesamowicie podekscytowana przygotowywanymi naleśnikami. Powiem Wam, że nigdy nie widziałam, żeby była aż tak bardzo podjarana jakimś jedzeniem, jak tymi naleśnikami, po prostu zachwyt w oczach  :D

3. Ostatnio zima nas zaskoczyła (kto wymyślił śnieg w styczniu?!) i jestem z tego powodu bardzo niezadowolona. Jedyne co mnie pociesza to to, że mogę się rozgrzewać pyszną herbatką - tutaj mam czarną z dodatkiem wielokwiatowego miodu, cytryny i imbiru. Rewelacyjna po powrocie z dworu :) Na paznokciach mam złoto Lovely Snow Dust Princess, które udało mi się dorwać w poniedziałek. Cudo!

4. Książka, którą w końcu udało mi się wypożyczyć z biblioteki - Marcin Różyc Nowa moda polska. Dopiero zaczynam ją czytać, więc wiele nie mogę na ten temat powiedzieć. Jest niestety jeden minus - format jest mniejszy niż większości standardowych książek i czcionka też jest mniejsza. Nie powiem, wkurza mnie to ;)


5. Jedno z moich drugich śniadań w tym tygodniu - robiłam taką kanapkę pierwszy raz i powiem, że jest to fajny pomysł na inne podanie jajek. Mamy dwie kromki chleba podpieczonego w tosterze, a w środku dwa jajka, które wbijamy na patelnię jak na sadzone, jednak naciskamy żółtko, żeby się ładnie rozpłynęło. Smażymy z dwóch stron, potem przekrawamy na połowę, składamy i kładziemy na kanapkę. Kromki chleba możemy posmarować pesto, dodać jakąś fajną zieleninę (ja nie miałam :<). Solimy i pieprzymy do smaku :)

Jak Wy spędziłyście tydzień? Sesja w toku, tak jak u mnie, czy jeszcze nie?


Polub facehairbodycare na Facebooku

Pozdrawiam wszystkich
Asia

Jak korzystać z Facebooka i nie tracić przy tym życia?

Cześć kochani!

Założę się, że 95% z Was, którzy czytają właśnie te słowa posiada konto na Facebooku, a co najmniej połowa ma go otwartego gdzieś wśród zakładek. Nie ma w tym nic dziwnego - sama pisząc to zdanie mam włączonego Facebooka w tle. Mam konto prywatne, mam fanpage, więc spędzam na tym portalu dość sporo czasu. Według Rescue Time spędzam na Facebooku 6-10 h tygodniowo, nie uwzględnia to jednak zaglądania na telefonie. Myślę, że nie jest aż tak źle, nie zmienia to jednak faktu, że portal ten niejako wszedł mi w nawyk, wchodzę na niego często całkowicie bezwiednie, ot tak sobie klikam.


www.tumblr.com

Co jest takiego w tym Facebooku, że tak przyciąga ludzi? Czemu ludzie tak bardzo głupieją na jego punkcie? (Ostatnio widziałam profil pary w stylu "Kasia i Tomek Szczęśliwe Małżeństwo", serio!) Szczerze powiedziawszy - nie wiem. Bardzo chętnie przeczytam, jak Wy myślicie, co powoduje, że ludzie tak bardzo kochają fejsa.

Dziś chciałabym Wam co nieco podpowiedzieć, co zrobić, żeby nie tracić tak całkowicie życia na Facebooku, żeby może czegoś ciekawego się z niego dowiedzieć, żeby nie zaśmiecać swojego mózgu niepotrzebnymi informacjami.

1. Usuń niepotrzebnych znajomych
Często w gronie naszych facebookowych znajomych znajdują się osoby, które trafiły tam kompletnie przez przypadek - jacyś dziwni ludzie, których poznaliśmy na imprezie, były chłopak koleżanki z gimnazjum, ludzie, których wiesz, że znasz, ale nie wiesz skąd. Posty takich osób zaśmiecają naszą tablicę, dociera do nas wówczas mnóstwo informacji, których nie potrzebujemy i które niepotrzebnie zaśmiecają nasz umysł. Weź również pod uwagę, że ci ludzie widzą także Twoją aktywność, więc warto dokonać selekcji i usunąć takie osoby ze znajomych.

2. Ogranicz widoczność niektórych treści
Przykładowo, załóżmy, że lubisz jakiś konkretny baton albo ciastka i lubisz je tak bardzo, że chcesz je lubić na Facebooku. Niekoniecznie interesują Cię jednak rzeczy, które są publikowane na ich fanpage'u. Wtedy możesz zaznaczyć "przestań obserwować ..." i nie będziesz już tego widzieć. To samo ze znajomymi lub rodziną, których znasz, ale nieszczególnie interesuje Cię pierdyliardowa słit focia z dzióbkiem koleżanki albo setny post kuzyna w stylu "asienaebaem".

3. Śledź na Facebooku swoje ulubione blogi i strony
Facebook to świetne źródło informacji i możliwość bycia na bieżąco z nowymi postami czy filmikami ulubionych blogerów i vlogerów. Wystarczy polubić dane fanpage'e, potem dodać do zainteresowań (tak, by mieć pewność, że zobaczymy wszystkie posty) i gotowe. W ten sposób nic Ci nie umknie, zaoszczędzisz też sporo czasu, bo wiesz, czy na blogu pojawiło się coś nowego, czy nie.

4. Polub strony, które Cię motywują, uczą lub dają Ci radość
Na Facebooku istnieje mnóstwo stron z treściami motywującymi np. do ćwiczeń albo do zdrowego stylu życia - sama lubię kilka. Szczególnie fajne są takie, na które wrzucane są nie tylko zdjęcia, ale także linki do ciekawych artykułów związanych z tematyką strony.
Inną sprawą są strony, które służą wyłącznie celom rozrywkowym lub temu, żeby cieszyć oko. Jeśli macie taką potrzebę, to czemu nie? Jedyne na co trzeba uważać to to, żeby nie spędzać długich godzin na przeglądaniu zdjęć lub na oglądaniu filmików, bo z pewnością stracimy poczucie czasu.

5. Ustal sobie limit spędzanego czasu na Facebooku
Jeśli rzeczywiście spędzasz stanowczo za dużo czasu na przeglądaniu co tam nowego u znajomych, ustal sobie, że wchodzisz na Facebooka tylko trzy razy dziennie albo nie siedzisz na nim dłużej niż x minut. W tym mogą być przydatne wtyczki do przeglądarki, np. StayFocusd, które będą ograniczały Twój czas spędzany na różnych stronach, nie tylko na Facebooku, wedle Twoich ustawień.

6. Staraj się zamykać Facebooka, gdy z niego nie korzystasz
Wydaje się być to bardzo niepozorną sprawą, ale często zdarza się zostawić Facebooka otwartego gdzieś wśród zakładek. Wówczas ktoś może do nas napisać, może wyskoczyć powiadomienie, ktoś może nas zaprosić do gry albo na wydarzenie, co od razu odciągnie nas od wykonywanej rzeczy. Niby tylko sprawdzimy, co to za powiadomienie, a następne co rejestrujemy to to, że jest pół godziny później, a my robimy *scroll, scroll* w aktualnościach albo oglądamy Best Vines. 

7. Unikaj grania w gry 
Większość gier na Facebooku to totalne odmóżdżacze - fabuła żadna, umiejętności żadne, nic nie myślisz, tylko robisz klik klik w diamenciki czy inne dziwne rzeczy. Siedzisz nad tym godzinę dziennie, wbijasz 500 level i tak naprawdę nie wiadomo, po co to robisz. Tylko tracisz czas. 

Polub facehairbodycare na Facebooku

Jak wygląda Wasza aktywność na Facebooku? Jesteście fesjbukomaniaczkami?

Pozdrawiam wszystkich
Asia

Moja pielęgnacja twarzy - uaktualnienie

Cześć kochani!

Minął już prawie rok odkąd ostatni raz pisałam Wam o mojej pielęgnacji twarzy. Napisałam wtedy dwa posty - jeden o mojej filozofii, drugi o kosmetykach, które stosuję. O ile moja filozofia nie zmieniła się, dalej stosuję pielęgnację strefową i na każdą część mojej twarzy, która wymaga innego podejścia, nakładam inny kosmetyk, to kosmetyki, które stosuję już tak.

Krótki opis stref:

Strefa pierwsza: czoło, nos, fragment między ustami a nosem, broda
Strefa druga: policzki
Strefa trzecia: szyja
Strefa czwarta: okolice oczu



Cała twarz:

- żel-mus oczyszczający Planeta Organica
- mydło Aleppo z czarnuszką
- hydrolat
- maseczka nawilżająca Organic Shop z madagaskarskim aloesem
- maseczka nawilżająca z algami Planeta Organica
- peeling enzymatyczny Organic Shop
- maseczka Night Detox Natura Siberica


Tutaj przede wszystkim nawilżam i oczyszczam. Te kosmetyki nie są w stanie zaszkodzić, którejś z poszczególnych stref - nie zapchają mi porów w strefie pierwszej, ani nie podrażnią naczynek w strefie drugiej.
Żelu oczyszczającego, mydła i hydrolatu używam codziennie, pierwszego i drugiego tylko wieczorem, hydrolatu rano i wieczorem. Czasem robię sobie robię jednodniową przerwę od mydła, gdy czuję, że skóra jest trochę sucha.
Maseczki i peeling stosuję raz w tygodniu.

Strefa pierwsza:
- tonik 2% BHA z Biochemii Urody
- serum SAP 10% ZSK
- olej z pestek malin
- spirulina
- glinka anapska
- peelingi mechaniczne (np. z łupin orzecha)
- maseczka oczyszczająca Planeta Organica


W strefie pierwszej zajmuję się przede wszystkim tępieniem zaskórników, ale także rozjaśnianiem ewentualnych przebarwień.
Tonik z kwasami stosuję co trzeci dzień. Gdy go stosuję, nie nakładam już nic i po prostu idę spać.
Serum z witaminą C łączę z olejem z pestek malin i używam go jakieś 4 razy w tygodniu.
Maseczki i peeling stosuję raz w tygodniu.

Strefa druga:
- macerat z kasztanów


Tutaj nie ma żadnych zaskórników, pojawiają się jednak widoczne naczynka i walczę z tym, żeby były jak najmniej wyraźne. Skóra płytko unaczyniona jest bardzo kapryśna, więc muszę być bardzo delikatna przy jej pielęgnowaniu, dlatego pozwalam sobie na stosowanie tylko najmniej inwazyjnych kosmetyków. Do walki z naczynkami stosuję macerat z kasztanów, którego używam codziennie.

Strefa trzecia:
- krem Bioluxe z aloesem


Jeśli chodzi o szyję na razie tylko nawilżam, dbając o odpowiedni kierunek nakładania kremu (od dołu do góry). Używam do tego kremu Bioluxe, który ładnie nawilża i którego używam czasem na całą twarz, gdy czuję, że jest sucha po toniku z kwasami.

Strefa czwarta:
- roller pod oczy Organic Therapy


W okolicach oczu też na razie tylko nawilżam, staram się też wybierać produkty, które mają delikatnie rozjaśniać cienie. Porzuciłam całkowicie stosowanie produktów typowo rozjaśniających, od cieni, które mogę łatwo zamaskować korektorem, ważniejsza jest dla mnie kondycja delikatnej skóry pod oczami i to, żeby jej nie podrażnić.


Zdaję sobie sprawę z tego, że brzmi to dość skomplikowanie i ilość kosmetyków może przerażać, ale niestety przy tak złożonych problemach skórnych nie jestem w stanie używać tylko jednego kremu i dwóch maseczek, choć bardzo bym chciała. Mimo że jest z tym trochę zachodu, to efekty są świetne i większość moich problemów mogę uznać za opanowane. Dlatego zachęcam Was wszystkie do dokładnego poznania swojej skóry i - jeśli odkryjecie, że problemy są złożone - do przejścia na pielęgnację strefową.

Jednym z argumentów, który może przekonać Was do świadomej pielęgnacji cery jest właśnie to, że efekty są rewelacyjne i wysiłek jest bardzo opłacalny. Często słyszę "ooo, jak ja Ci zazdroszczę, masz taką ładną cerę, nie musisz stosować podkładu...". Rzeczywiście tak jest, nie muszę stosować podkładu i jestem z tego dumna, ale nie wzięło się to znikąd, tylko z dużego wysiłku, rozsądku w pielęgnacji i dobrego poznania mojej cery.

Jak Wy pielęgnujecie Waszą cerę? Jakich kosmetyków używacie?

Polub facehairbodycare na Facebooku

Pozdrawiam wszystkich
Asia

Tydzień w zdjęciach (8)

Cześć kochani!

Ostatni tydzień upłynął mi przede wszystkim na przygotowaniach do jutrzejszego zaliczenia (ustnego!) z makroekonomii. Trzymajcie kciuki, bo materiał jest hardkorowy i trochę się denerwuję, co ogólnie rzecz biorąc mi się nie zdarza. Marzę tylko, żeby to zdać i mieć to z głowy... 

W ostatnią środę odebrałam z poczty moją wygraną w rozdaniu u  Kascysko - ciasteczkowy peeling do ciała i masło do ciała z kozim mlekiem (niestety kozy występują tylko na rysunku, bo w składzie nie ma śladu koziego mleka ;) widocznie producent tak samo jak ja uważa, że kozy są przeurocze).

 Moje wczorajsze śniadanko - minisałatka owocowa, a w niej spory banan, jedna mandarynka, jedno kiwi i suszona żurawina, którą widać tylko trochę. Pyszne, ale raczej słabo sycące :<

Musiałam więc zjeść coś konkretniejszego na drugie śniadanie :D Rogal z czekoladą z tradycyjnej, przedwojennej piekarni, o której już Wam kiedyś pisałam. Smakuje jak kawałeczek nieba ;) Po prostu boski!

Moja mama postanowiła zadbać o odpowiednią podaż kalorii swojej córki, więc kupiła mi nie jedną, a dwie czekolady! Truskawkową jadłam już wcześniej i to jedna z moich ulubionych, jagodowo-poziomkową jadłam pierwszy raz. Jest naprawdę przepyszna! Nie wiem, jak Wy, ale w sumie czekolady Wedla to chyba moje ulubione, jeszcze lubię te z Wawela. Przykładowo Milka jest dla mnie o wiele, wiele za słodka. 

A oto dowód moich katuszy, przy których spędzam o wiele więcej czasu, niż bym chciała... Mój wniosek jest jeden: sesja przeszkadza mi w oglądaniu Downton Abbey, a wczoraj nie mogłam obejrzeć Bridget Jones : < Niech to się już skończy i nie wraca! 

Jak Wam minął ostatni tydzień? Zaczynacie już powoli sesję? 

Polub facehairbodycare na Facebooku

Pozdrawiam wszystkich
Asia

Jak poradzić sobie z sesją - 9 metod i wskazówek

Cześć kochani!

Z tego, co wynika ze statystyk mojego bloga, większość moich czytelników, to osoby w wieku 18 - 24, a więc jest wśród Was wielu studentów. Dziś przygotowałam dla Was mały poradnik oparty na moich doświadczeniach z sesjami. Zdaję sobie sprawę, że może się on nie sprawdzić przy pewnej specyfice studiów, gdzie sesja rządzi się swoimi prawami, jednak w przypadku nauk społecznych, humanistycznych itp. powinien działać.


1. Odpowiednio wcześniej zgromadź i przygotuj wszystkie notatki
W moim przypadku jest to podstawa nauki - dobre, kompletne, usystematyzowane, rzeczowe, spójne notatki, wszystko w jednym miejscu, czytelne i estetyczne. Nie umiem uczyć się z bałaganu - przykładowo - jeśli decyduję się na notatki przygotowane na komputerze, to całość robię na komputerze, jeśli decyduję się na tekst pisany, to robię ksero zeszytu (wolę uczyć się z kartek). Moim zdaniem najlepszą rzeczą, jaką można zrobić jest właśnie zgromadzenie takich notatek do nauki już przed sesją, szczególnie, jeśli tworzę je sama na podstawie książek i wykładów, gdyż trwa to bardzo długo. Potem nauka to już tylko nauka per se, a nie paniczne poszukiwanie notatek i "dasz skserować?".

2. Dobrze się wysypiaj
Gdy ktoś mówi sesja, wszyscy mają wizję przed oczami pewną wizję: godzina 3:45 w nocy, student, który trzyma powieki, żeby nie zasnąć, popija setną kawę i się "uczy". Prawda jest taka, że zarywanie nocy dla nauki nie ma absolutnie sensu (oprócz sytuacji, gdy naturalnie jest się nocnym markiem). Taka nauka po kilkunastu godzinach na nogach i dwu-, trzygodzinnej perspektywie snu przyniesie więcej szkody niż pożytku. Podstawą wszystkiego jest dobry, konkretny sen - dzięki niemu będziemy mieli siłę, by spędzić długie godziny nad książkami i będziemy w pełni przygotowani fizjologicznie na egzamin. Z niewyspania popełniamy naprawdę wiele błędów, myślę, że lepiej, żeby jednak nie przytrafiły się one na egzaminie.

3. Wypróbuj metodę Pomodoro
Technika, którą stosuję od niedawna i jestem zachwycona. Do skorzystania z tej techniki potrzebny nam będzie stoper bądź minutnik (może być kuchenny pomidor, jajko czy inne dzwoniące "warzywo"). Polega ona na 25-minutowych cyklach pracy czy nauki, po których przychodzi czas na 5 minut przerwy. Taki cały jeden cykl to jedno pomodoro. Po 3-4 pomodorach robimy dłuższą, 15-20 minutową przerwę. Krótsze przerwy sprawdzą się idealnie na to, żeby iść do toalety, zrobić herbatę, sprawdzić co tam na Fejsbuniu, czy na przykład przejść się po mieszkaniu i dać odpocząć oczom od pracy przy komputerze. Dłuższe przerwy są idealne na mały posiłek regeneracyjny :). Podstawą skuteczności metody Pomodoro jest stuprocentowe skupienie podczas tych 25 minut pracy, tak aby jak najefektywniej wykorzystać ten czas, inaczej nie ma ona sensu.

4. Realnie oszacuj objętość materiału i czas potrzebny na opanowanie go
Raczej nie da się opanować materiału 700-stronicowej księgi w dwa dni. Jeśli wiesz, że masz ogromny egzamin przed sobą, usiądź do nauki z większym wyprzedzeniem. Jeśli masz już przygotowane notatki to część problemu z głowy, teraz musisz już tylko czytać, czytać i czytać. Nie będę Wam pisać, jak długo trzeba się uczyć, żeby opanować materiał, bo jest to zależne od tego, jak szybko przyswajamy wiedzę i od specyfiki rzeczy, której mamy się nauczyć. Myślę, że dobre oszacowanie czasu na naukę jest sprawą trudną i dochodzi się do tego metodą prób i błędów, a więc próbujcie! :)

5. Ustal priorytety
Na pewno większość z Was miała lub będzie miała sytuację, że ma dwa egzaminy dzień po dniu albo trzy w jednym tygodniu albo nawet więcej w przypadku dwukierunkowców. Niestety w takiej sytuacji często trzeba coś wybrać - jesteśmy tylko ludźmi, często po prostu fizycznie nie da się tego wszystkiego ogarnąć. 

6. Znajdź swoją motywację
Motywacja jest podstawą w osiąganiu każdego celu, począwszy od diety przez naukę języków obcych na sesji skończywszy. Myślę, że sporo z osób, które trafiły na niewłaściwe kierunki i tych, który odczuwają ogólny bezsens studiowania, ma problem ze zmotywowaniem się do nauki. Niestety ja jestem jedną z tych osób, która jest na niewłaściwym dla siebie kierunku i często mam poczucie straty czasu, tym bardziej, gdy siedzę piątą godzinę przy nauce przedmiotu, który w ogóle mnie nie interesuje. Moją motywacją jest stypendium naukowe - w zeszłym roku przez to, że powpadało mi kilka słabych ocen, straciłam szansę na stypendium, a wcale nie brakowało dużo. W tym roku mam nadzieję, że będzie inaczej i to jest moją główną motywacją. Co innego może nią być - na przykład to, że im szybciej wszystko zaliczymy, tym szybciej będziemy mogli mieć już całą sesję z głowy i wrócimy do normalności, albo jeśli zaliczymy wszystko bez poprawek to będziemy mogli gdzieś wyjechać na kilka dni.

7. Utrzymuj porządek w swoim otoczeniu
Z pozoru rzecz może wydawać się nieistotna, jednak nic bardziej mylnego. Chaos w miejscu pracy prowadzi do totalnej dekoncentracji. Wyobraźcie sobie sytuację - próbujecie się uczyć, ale macie w swoim otoczeniu straszny bałagan, mnóstwo papierów, kubków po herbacie, jakieś talerze z niedojedzonymi kanapkami. Nagle szukacie zakreślacza lub skuwki od długopisu i nie możecie jej znaleźć. Szukacie, szukacie i tym samym gubicie koncentrację. Tak więc - porządek w miejscu pracy być musi!

8. Zadbaj o dietę
Dieta podczas nauki jest problematyczna - potrzebujemy czegoś szybkiego, czegoś co można podskubywać. Najczęściej niestety kończy się na zupkach chińskich, ciastkach, krakersach. Nie dość, że takie jedzenie jest potwornie niezdrowe i nie dostarczy Wam niezbędnych substancji odżywczych, to jeszcze sesje skończycie z dodatkowymi dwoma kilogramami. Co proponuję w zamian? Cząstki mandarynki w miseczce, kawałki pokrojonego jabłka, trochę suszonych owoców, pokrojoną w słupki marchew, trochę orzechów. Można pomyśleć o koktajlach jogurtowo-owocowych, które można popijać w czasie nauki. Jeśli możecie, o konkretny obiad poproście mamę - na pewno przygotuje dla Was pyszny, zdrowy i sycący posiłek regeneracyjny :)

9. Porzuć energizery i kawę na rzecz drzemki
Często postrzegamy drzemkę w ciągu dnia jako stratę czasu, a w czasie sesji już na pewno. Myślę, że większość studentów w sytuacji, gdy podczas nauki powieki staną się bardzo ciężkie, pobiegnie zrobić sobie kawę albo wypije puszkę energizera. Znacznie lepiej zafundować sobie 26-minutową drzemkę. Dlaczego konkretnie o takiej długości? Odsyłam Was do filmiku Radka z Polimatów, który opowiadał o zbawiennym działaniu krótkich drzemek. Jedyne na co trzeba uważać to to, żeby drzemka nie przerodziła się w 1-2 godzinny sen - wtedy rzeczywiście będzie to strata czasu. 

Korzystacie z którejś z tych metod i wskazówek? Jak Wy radzicie sobie z sesją?

Polub facehairbodycare na Facebooku

Pozdrawiam wszystkich
Asia

źródło zdjęcia: 1

Moja wishlista: kosmetyki, ubrania, akcesoria, technologia

Cześć kochani!

Chciałabym Wam dziś zaprezentować moją wishlistę (twór trochę przerażający pod względem stylistycznym, ale wiadomo o co chodzi), a w niej wiele rzeczy, które mi się marzą :). Na liście znajdują się raczej rzeczy, których zdobycie jest wyzwaniem, bo albo są drogie albo niedostępne albo jedno i drugie, choć znalazło się też kilka takich, które zapewne niedługo kupię.


1. Furla Candy Bag - moje marzenie nad marzeniami. Kto by pomyślał, że torebka wykonana w większości z PVC (reszta to skóra cielęca) może być tak niesamowita? 
2. Szału na Furlę ciąg dalszy - tym razem portfel Diamante onyx-black, burro-white. Jest to przede wszystkim portfel na karty i banknoty, jednak ma jedną wyjmowaną, zapinaną na zamek przegródkę na monety. Wykonany ze skóry cielęcej. Odpowiada on w 100% moim portfelowym potrzebom, jest dokładnie tym, czego oczekuję od portfela (brzmi co najmniej, jakbym miała wychodzić za niego za mąż :D).
3. HTC One Mini - telefon moich marzeń. Mój obecny telefon HTC Desire S swoje odsłużył, jest już trochę nadgryziony zębem czasu, ale pokochałam funkcjonalność i design telefonów HTC, więc pozostanę im wierna. Ten jest po prostu rewelacyjny, porównywany jest do najnowszego iPhone'a, a jest znacznie bardziej opłacalny finansowo. Niewiele różni się od swojego dużego brata, czyli po prostu HTC One. Przewaga Mini nad zwykłym dla mnie jest taka, że Mini jest jednak trochę mniejszy, a ten zwykły byłby większy od mojej twarzy :)
4. Perfumy Lanvin Me. Dostałam próbkę podczas zakupów w Douglasie i przepadłam. Są to perfumy dość ciężkie, więc nie na każdy dzień i nie na każdą okazję, ale nie są to perfumy typowo wieczorowe. Jest to zapach owocowo-kwiatowy, czyli dość słodki. Myślę, że nie jest to propozycja dla każdego, ale mnie się wyjątkowo podoba :)
5. Paletka MUA Undressed. Sporo cieni, których mogłabym wykorzystać w codziennym makijażu w jednym miejscu. Marzy mi się, żeby w Polsce były dostępne (stacjonarnie) tego typu produkty.
6. Pigment Mac Naked. Widziałam jak prezentuje się w filmikach MissGlamorazzi i od razu się zakochałam - przepiękny złoto-beżowawy, połyskliwy, mocno napigmentowany (jak przystało na pigment ;)) cień. Idealny do położenia na całą powiekę lub rozświetlenia wewnętrznych kącików czy nawet szczytów kości policzkowych. 
7. Nikon 1 S1 to nie lustrzanka, ale już nie zwykły aparat kompaktowy. Można wymieniać w nim obiektywy, robi dobre jakościowo zdjęcia i filmy (w HD), a przy tym nie jest olbrzymem, który wymaga noszenia w oddzielnej torbie. Nie będę się tu wgłębiać w specyfikacje aparatu, ale to, co przemawia za nim oprócz dobrych zdjęć i małych gabarytów to ładny, minimalistyczny design.
8. Mam już tę matową szminkę w kremie Nyx w odcieniu ostrej fuksji Addis Ababa, czas na czerwień Amsterdam! :)
9. Torebka z najnowszej kolekcji Zary - stylowa, myślę, że całkiem ponadczasowa, niewielka - w sam raz.
10. Niedługo skończy się moje serum-żel pod oczy z Organic Therapy, postanowiłam wypróbować coś o podobnej formule, jednak coś nowego. Padło na żel chłodzący dla skóry wokół oczu Planeta Organica, który ma eliminować obrzęki i cienie pod oczami. Akurat z obrzękami raczej nie mam problemu, to z cieniami już tak. Zależy mi na tym, żeby formuła była lekka i produkt szybko się wchłaniał. Skład jest oczywiście imponujący :)
11. Różowe mokasyny z Zary - są boskie, przymierzałam je, niestety dla mojej stopy są za szerokie, dlatego będę poszukiwać czegoś bardzo podobnego :)
12. Piękny statement necklace z River Island stworzony z jasnoróżowych kwiatków na jasnoróżowym łańcuchu. Z jednej strony jest dość konkretny rozmiarowo, a z drugiej bardzo delikatny.
13. Proste, klasyczne, granatowe skórzane Vansy. Mam już trzy pary Conversów, najwyższa pora na pierwsze Vansy :D Mimo że na co dzień ubieram się kobieco, czasem lubię porzucić spódnice na rzecz czegoś w wydaniu bardziej sportowym, tak jak właśnie Conversy czy Vansy. Te przy tym wszystkim wydają mi się być dość eleganckie jak na kicksy. 
14. A tu już coś bardziej w moim zwyczajowym stylu, czyli baleriny księżniczki z Zary ;) W kolorze cielistym, z małymi srebrnymi kryształkami i z kokardką wykończoną srebrnymi metalowymi elementami. 

O czym marzę poza tym? O fantastycznych wakacjach w którymś z moich ukochanych ciepłych krajów, o wyjeździe do spa i o wielu wielu innych rzeczach.

Mam nadzieję, że wejdę w posiadanie chociaż części pozycji z tej wishlisty w najbliższym czasie :)

Jak prezentuje się Wasza wishlista? O czym marzycie?

Polub facehairbodycare na Facebooku

Pozdrawiam wszystkich
Asia

Tydzień w zdjęciach (7)

Cześć kochani!

Ten tydzień był dla mnie połączeniem lenistwa i cierpień związanych ze zbliżającym się pierwszym zaliczeniem na studiach (makro...), niestety niewiele robiłam pasjonującego - oczywiście pomijam Sylwestra, więc nie ma zbyt wiele zdjęć.

 1. Wybaczcie, że zdjęcie jest słabej jakości - robiłam je na szybko i telefonem. Oto moje zamówienie z BingoSpa.eu. Miałam sporą zniżkę do ich sklepu, więc oczywiście wykorzystałam ją i zamówiłam kilka rzeczy. Pierwszą jest koncentrat 100% cynamonowo-kofeinowy na cellulit do body wrappingu. Jednym z moich postanowień noworocznych jest pozbycie się tego cholerstwa, na razie stosuję co innego i muszę powiedzieć, że czuję, że działa, ten trochę poczeka :) Drugą rzeczą jest arganowa kuracja do włosów. Bardzo długo miałam ochotę na ten produkt, mam nadzieję, że się nie zawiodę. Trzecim produktem jest silnie złuszczający preparat do stóp z 50% kwasami AHA. Podobno działa rewelacyjnie :). Ostatnim jest maska do włosów z masłem Shea i z pięcioma algami, którą już miałam i którą lubię.

1. Dopiero w tym tygodniu miałam okazję usiąść i przeczytać najnowszy Harper's Bazaar. Bardzo podobała mi się sesja i artykuł o Kasi Smutniak, która jest na okładce tego wydania.
2. Poza tym bardzo podobał mi się także artykuł "100 lat - Chanel i Balenciagi". Historia tych domów mody w pigułce, co nieco o założycielach-wizjonerach, późniejszych projektantach i najważniejszych projektach.
3. Urzekła mnie też sesja Krótka opowieść o sukience. Po pierwsze dlatego, że sukienki w niej zaprezentowane są po prostu BOSKIE, tak jak ta, którą Wam pokazałam (by Gucci) i po drugie - ma miejsce w Rzymie, więc w tle tych wszystkich stylizacji możemy zobaczyć jedno z najpiękniejszych miast jakie widziałam.


1. Jedno z moich sylwestrowych piwek - ukraiński pszeniczny, niefiltrowany Оболонь. Przepyszne, niedrogie (ok. 4-5 zł), polecam!
2. Niespodzianka, którą zrobił mi mój storczyk - nowy pęd kwiatowy z pączkami :)

Jak Wy spędziłyście ten tydzień? Znacie kosmetyki, które zamówiłam z Bingo?


Polub facehairbodycare na Facebooku

Pozdrawiam wszystkich
Asia

Niekosmetyczni ulubieńcy grudnia

Cześć kochani!

Witam Was pierwszy raz w nowym roku! Mam nadzieję, że rozpoczął się dla Was dobrze, a kac mocno nie dokuczał ;).
Jako że w ciągu ostatniego tygodnia dodałam trzy posty z ulubieńcami kosmetycznymi 2013 roku (makijaż, pielęgnacja włosów oraz pielęgnacja twarzy i ciała), stwierdziłam, że dodawanie standardowych ulubieńców grudnia byłoby trochę absurdalne, dlatego są niestandardowi - ci niekosmetyczni :)

Ulubiona książka
Normalnie jest jedna, tym razem będą dwie.
Pierwsza to W pogoni za torebką Michaela Tonello. Jest to opowieść oparta na prawdziwej historii autora związanej z kupowaniem produktów Hermes, a przede wszystkim z zakupem torebek Birkin. Jak zapewne większość z Was wie, większość śmiertelników, żeby zakupić torebkę Birkin, musi wpisać się na około dwuletnią listę oczekujących. W tej książce autor, a zarazem bohater, wypracowuje swoją własną metodę, jak "obejść" listę oczekujących i kupić torebkę od ręki. Książka jest naprawdę bardzo ciekawa i myślę, że powinna spodobać się każdemu, kto interesuje się modą.


Druga to Rzeczowo o modzie męskiej Michała Kędziory, czyli Mr. Vintage. Mimo że nie jestem mężczyzną (SZOK!), uznałam, że muszę koniecznie przeczytać tę książkę. Muszę przyznać, że otworzyła mi ona oczy na to, jak powinien wyglądać prawdziwie elegancki mężczyzna. Nie mówię tu o stylu codziennym, bo wychodzę z założenia, że pomijając pewne zasady ogólne (czyli nienoszenie skarpet do sandałów lub pranie ubrań) każdy powinien chodzić na co dzień ubrany tak, jak mu się podoba. Prawda jest niestety smutna - przeważająca większość polskich mężczyzn nie umie ubrać się elegancko! Chyba przed swoim ślubem dołączę do zaproszeń fragmenty książki, żebym nie musiała oglądać na weselu krótkich rękawów do garnituru albo krawatów dobranych kolorystycznie do sukienek partnerek ;). Polecam Wam zakup tych książek, jeśli chcecie zadbać o wygląd swoich mężczyzn albo jeśli jesteście najzwyczajniej na świecie ciekawe.

Ulubiony film
Wspomniałam Wam o nim w kilku zdaniach we ostatnim Tygodniu w zdjęciach. Mowa o filmie Kamerdyner Lee Danielsa. Jest to historia czarnoskórego mężczyzny, który zostaje kamerdynerem w Białym Domu i służy w nim przez trzydzieści lat aż ośmiu prezydentom USA, od Eisenhowera do Reagana. Obok historii głównego bohatera, film opowiada historię walki czarnoskórej mniejszości o swoje prawa. Myślę, że każdy powinien tego typu film obejrzeć i zobaczyć - chociaż w tak małym stopniu i to sfabularyzowanym - jak ta walka wyglądała i przez co musieli oni przejść. Film jest naszpikowany gwiazdami: odtwórcą głównej roli jest Forest Whitaker, jego żonę gra Oprah Winfrey. W mniejszych rolach możemy zobaczyć Lenny'ego Kravitza, Robina Williamsa, Johna Cusacka, Jane Fondę, Alana Rickmana, Mariah Carey. Polecam każdemu!

źródło: www.filmweb.pl

Polecane linki
1. Sześćdziesiąt pięć najbardziej inspirujących cytatów wszech czasów. Kilka z nich jest naciąganych, ale ogólnie polecam - kopalnia motywacji.
2. Polecam Wam przeczytanie zakładki Slow Fashion na blogu Style Digger. Wiele bardzo interesujących wpisów poświęconych racjonalizacji naszej szafy i naszych zakupów. Wiele przydatnych i inspirujących wskazówek. Polecam wszystkim, których szafa jest ciągle za mała (tak jak moja - żeby pomieścić wszystkie moje ciuchy w jednym miejscu tak, żeby wyglądały po ludzku po wyciągnięciu, musiałabym przerobić sporą część mieszkania sąsiadów na garderobę ;)).
3. Coś co rozbawiło mnie niemal do łez :D
4. Sześć pomysłów na toaletkę według Aliny. Mam nadzieję, że kiedyś dorobię się toaletki w stylu tej na trzecim zdjęciu od dołu po prawej. Jest boska (chociaż ja bym widziała tutaj jednak drewniany blat).
5. Bardzo fajny blog, na który trafiłam ostatnio kompletnie przez przypadek. Prawdziwa kopalnia motywacji, wiele wartościowych wskazówek, jak zarządzać swoim czasem. Niesamowicie urzekł mnie post

7 sposobów na niezapomniany miesiąc w podróży. Po prostu umarłam z zachwytu, gdy zobaczyłam zdjęcia
i od razu napisałam do mojego chłopaka, że jedziemy na taki wyjazd :D


Znacie któregoś z moich ulubieńców? Który link spodobał Wam się najbardziej?

Polub facehairbodycare na Facebooku

Pozdrawiam wszystkich
Asia