Miesiąc na diecie wegańskiej



Tak dawno mnie tutaj nie było, że aż nie bardzo wiem od czego zacząć! Myślę więc, że odpuszczę wszystkie wymówki i przejdę po prostu do tematu :)



Styczeń był dla mnie pierwszym miesiącem na diecie wegańskiej. Taką decyzję podjęłam przede wszystkim ze względów zdrowotnych. Od długiego czasu miałam problemy z żołądkiem, miałam nietolerancję laktozy. Wykluczenie nabiału jednak na niewiele się zdało, stwierdziłam więc, że pójdę o krok dalej i wyeliminuję wszystkie produkty pochodzenia zwierzęcego. Ostatecznie okazało się jednak, że przyczyną moich problemów nie była jednak dieta, lecz myślę, że przejście na dietę roślinną także znacząco pomogło.

Na dietę wegańską przeszłam tak właściwie z dnia na dzień, bez stopniowego zmniejszania spożycia mięsa (choć jadłam tylko drób). Szczerze mówiąc, w ogóle mi mięsa nie brakuje :) Myślałam, że będzie mi brakować jajek, które jadłam bardzo często, jednak i z tym nie mam większego problemu. Miałam jedno podejście do tofucznicy, ale nie przypadła mi ona szczególnie do gustu... Może spróbuję jeszcze raz :).

Zszokowało mnie to, jak pyszna i różnorodna może być dieta wegańska. Wypróbowuję mnóstwo przepisów, moje jedzenie jest przepyszne, kolorowe i bardzo, bardzo sycące. Nie chodzę głodna, jem bardzo dużo owoców i warzyw, nie zauważyłam też żadnego spadku w masie mięśniowej - wręcz przeciwnie, mam wrażenie, że mięśnie stały się bardziej zarysowane, mimo że waga raczej się nie zmieniła. Czuję, że mam dużo energii, zdrowe jedzenie także bardzo dobrze oddziałuje na samopoczucie.

Jedyne z czym mam problem to różnego rodzaju bardziej tradycyjne wypieki i desery, np. ciasta zawierające jajka. Ciężko mi odmówić sobie moich ulubionych słodyczy, w których składnikach kryją się jednak produkty odzwierzęce. Mimo że sama mogę przygotowywać desery wegańskie, nie mogę tego wymagać od innych członków rodziny, a przecież chciałabym się poczęstować :).

Mimo że etyczne aspekty diety wegańskiej nie były przyczyną, dla której się na nią zdecydowałam, czytałam bardzo dużo na ten temat i zdecydowanie jest do dla mnie ważne. To, co przeczytałam skutecznie zniechęciło mnie do spożywania mięsa...

Dieta wegańska sprawia mi mnóstwo radości, czuję się na niej świetnie i czuję, że robię coś dobrego dla innych żywych istot i dla naszej planety. Czuję, że dzięki niej stałam się jeszcze bardziej świadomym konsumentem i dowiedziałam się jeszcze więcej o tym, jak żywność wpływa na nasz organizm.
Nie zostanę jednak weganką w pełnym tego słowa znaczeniu - nie zrezygnuję ze skórzanych butów i torebek czy z wełnianych płaszczy i nie odmówię sobie okazyjnego kawałka tradycyjnego ciasta. Uważam, że powinniśmy głęboko wierzyć w sens tego, co robimy i nasz styl życia powinien sprawiać, że jesteśmy szczęśliwi. Nie widziałabym sensu w posługiwaniu się kiepskiej jakości zamiennikami skóry lub w tym, żeby ślinić się patrząc na kawałek tortu. Nie dawałoby mi to szczęścia. Planuję jednak na co dzień nadal jeść wegańsko :)


Jaki jest Wasz stosunek do diety wegańskiej? Próbowaliście?



8 komentarzy:

  1. Nie jem zwierząt, ale noszę rzeczy ze skóry, z której są obdzierane... absurd? maffashion kiedyś powiedziała coś w stylu "jestem przeciwko zabijania zwierząt ale skórzane buty muszę nosić bo taki mamy klimat"... dosłownie jak czytam ten post to jakbym słyszała to zdanie ponownie. Moim zdaniem mniejszą szkodą byłoby, gdybyś zrobiła ciasto, czy jajecznice z jajek kur niż nosiła buty ze skóry węża.. moja kuzynka była na diecie wegańskiej 7 miesięcy.. dziś jest bezpłodna i już za późno na wracanie do mięsa.. należy pamiętać , że ryby i mięso, czy jaja są naprawdę nam potrzebne! jesteśmy drapieżnikami! gdybyśmy nie zjedli świni - pożarłyby ją wilki itd. - łańcuch. Te zwierzęta przeżyły dzięki hodowli.. jestem przeciw zabijaniu drastycznie zwierząt ale kupuję mięso tylko ze sprawdzonych rzeźni, a jaja od kur z hodowli , a nie z wybiegu... mój tata jest dietetykiem i cały czas się dokształca - w samym styczniu miał 3 szkolenia za mnóstwo pieniędzy i w życiu - W ŻYCIU - nie zgodziłby się żebym nie jadła mięsa i jaj , bo wie jak potrzebne jest to w diecie.. Ja wiem, że to jest teraz modne... ale chociaż idź do dietetyka żeby rozpisał Ci porządnie diete, żebyś nie skończyła jak moja siostra która przez brak witamin i składników z mięsa została bezpłodna - już w ogóle nie ma miesiączki! a była weganką zaledwie 7mscy! podejmowanie na własne ryzyko, że nie je się czegoś niezbędnego jest po prostu (wybacz) głupie ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to chyba się głodziła, że nie ma miesiączki. Normalne jedzenie wegańskie nie zatrzyma okresu ani nie spowoduje bezpłodności, no co za bzdury.

      Usuń
    2. To nieprawda, że gdybyśmy my nie zjedli świń, to zjadłyby je wilki. Dotyczyłoby to jedynie dzikich świń - wilki nie tworzyłyby okrutnych przemysłowych hodowli... Obecnie rocznie spożywa się MILIARDY zwierząt. Serio myślisz, że zwykłe drapieżniki zjadłyby tyle? Nie sądzę ;). Mięso nie jest ani zdrowe ani potrzebne człowiekowi, spożywając mięso dostarczamy organizmowi mnóstwo szkodliwych substancji, którymi te zwierzęta były karmione, np. hormony czy antybiotyki. Istnieje jedna witamina, która zawarta jest tylko w mięsie i można ją bez problemu suplementować. Dobrze zbilansowana dieta wegańska nie prowadzi do powstania żadnych niedoborów w organizmie.

      Usuń
  2. weganizm powoduje bezpłodność.. lepiej o tym też się naczytaj....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do książek a nie bzdury wypisywać.

      Usuń
  3. Ludzie nie są drapieżnikami tylko są wszystkożerni, o tym świadczy budowa naszego układu pokarmowego. Przemysłowa hodowla mięsa, bo tak to trzeba nazwać, nie jest niczym dobrym ani dla człowieka ani dla środowiska ani tym bardziej dla tych nieszczęsnych zwierząt. Nie dałabym rady być 100% weganką (za bardzo lubię sery a poza tym wapń jest najłatwiej przyswajalny z nabiału) ale mięsa nie jem i w ogóle za nim nie tęsknię. Nie jestem też superortodoksem i zdarza mi coś zjeść w restauracji jak nie ma wyboru albo u znajomych żeby ich nie "terroryzować" ;)
    Siostrze pierwszej komentującej współczuję ale chyba nie weganizm był przyczyną zatrzymania miesiączki ale wręcz głodzenie się i zastanawiam się jak to było możliwe przy ojcu dietetyku...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mało kto niestety wierzy w to, że dieta wegańska jest całkowicie zdrowa i bezpieczna - przy przestrzeganiu kilku ważnych reguł. Liczne badania kliniczne oraz analizy biostatystyczne przeprowadzone na ich podstawie jednoznacznie to potwierdzają. Przeciwnicy diety wegańskiej (również po stronie przedstawicieli nauki) mają w zasadzie tylko jeden argument. Twierdzą oni, że dieta wegańska jest niesmaczna, a tym samym wymaga ogromnych wyrzeczeń. Nie dociera do nich fakt, iż w trakcie zmiany nawyków żywieniowych zmieniają się kubki smakowe.

    OdpowiedzUsuń